Nie zawsze mamy ochotę pachnieć wyraziście i wytwornie. Czasami szukamy delikatnego, świeżego aromatu, który subtelnie podkreśli zapach naszego czystego ciała. Ciepłe, transparentne perfumy na granicy zauważalności, po które możemy sięgnąć na co dzień i bez ryzyka, że odciągną uwagę od nas samych. Takie właśnie są perfumy Noeme – nowej, niszowej marki, która niedawno pojawiła się nad Wisłą. Nic nie udają, za to świetnie podkreślają.

Skin scent – przedłużenie zapachu ciała

Perfumy Skin Scent

Chociaż przyzwyczailiśmy się już do tego, że perfumy używamy przede wszystkim żeby roztaczać wokół siebie wyraźny, atrakcyjny zapach, nie zawsze musi tak być. Coraz więcej osób uważa, że woń czystego ciała obroni się w każdej sytuacji i nie ma potrzeby maskować jej perfumami.  Złotym środkiem wydają się tutaj tzw. skin scent – perfumy subtelne, świeże, czyste i przejrzyste, które nie projektują jak szalone, lecz przez długi czas trzymają się blisko naszej skóry, nadając jej przyjemną aurę. Można wręcz powiedzieć, że integrują się z naszym naturalnym zapachem.

Pewnie doskonale kojarzymy sytuację, gdy zbliża się do nas ktoś, kto dopiero co zażył kąpieli i dochodzi od niego bardzo subtelna woń mydła i szamponu. Właśnie taki efekt budują skin scents, z tą różnicą, że utrzymują się przez wiele godzin, a nieraz przez cały dzień. Z jednej strony poprawiają samopoczucie i odprężają, z drugiej – są na tyle delikatne, że nie odciągają od nas uwagi. Stąd też perfumy typu skin scent coraz większą popularnością cieszą się, jako zapachy na co dzień, np. do biura, szkoły czy nawet w wolnych chwilach.

Całą piątkę zapachów od francuskiej marki Noeme cechuje ta wyjątkowa właściwość, która czyni z nich idealne skin scents. Ten nowy, niszowy koncept jest efektem kolaboracji Yasina Karima, eksperta w dziedzinie naturalnych surowców perfumeryjnych oraz, znanej dobrze ze swojej własnej marki, Majdy Bekkali. Tym razem Majda sama sięgnęła do perfumowych organów i skomponowała osobiście pięć zapachów – Abysse, Atitlan, Divin Part, Kalahari, Naica. Jesteście ciekawi jak poradziła sobie z debiutem?

Noeme – Abysse

Noeme Abysse

Piaszczyste brzegi i turkusowa woda? Abysse jest trochę jak plaża zniekształcona oczyma wyobraźni. Świeże, zielono-wodne otwarcie jest podkreślone nutami mineralnymi. Gdzieś w tle majaczy jeszcze łagodny, różowy pieprz i odświeżający aldehyd cyklamenowy. Jest transparentnie, prosto, czysto (ale nie w chemiczny sposób).  Tło z białego piżma splata to wszystko i czyni bardzo miękkim, wręcz nieco jedwabistym i lśniącym. Perfumy te zmieniają się bardzo powoli i nieznacznie. Są jak powietrze w niemalże bezwietrzną pogodę – rozłożyste, lekkie, przyjemnie głaszczące ciało i pozwalające odetchnąć pełną piersią.

Z czasem Abysse robi się subtelnie słodkie, wciąż jednak zachowuje piżmową czystość i przytulność. Wodząc nosem po ciele, da się wyczuć dodatkowe, zielono-drzewne akcenty. Z dala wydaje się to jednak aura, pewne wrażenie. Wrażenie błogiego spokoju i odprężenia, które trwa przez dobre 6-8 godzin.

Noeme – Atitlan

Noeme Atitlan

Zupełnie inny rodzaj świeżości niż w poprzedniku. Bardziej kwiatowy i egzotyczny. Z puszystymi, lekkimi białymi kwiatami i owocowym aromatem, który najbardziej przypomina gruszkę. Faktura jest bardziej papierowa, chropowata, ale czysta i niezmącona. Akord ylang-ylang nadaje nieco narkotycznej i upojnej słodyczy. Atitlan jest jak kwiatowy pyłek rozsypany na białej kartce. Nie tak odświeżający jak Abysse, ale wciąż na swój sposób świeży i minimalistyczny. Ze wszystkich Noeme, Atitlan jest też zdecydowanie najbardziej cielesnym zapachem. Bliżej bazy zdaje się wręcz wtapiać w skórę i nadaje jej ciepłej, zmysłowej i czystej aury.

Noeme – Divin Part

Noeme Divin Part

W pierwszych sekundach możemy mieć wątpliwości, czy Divin Part na pewno sprawdzi się jako skin scent. Zapach otwiera się zadziorną, szorstką nutą pieprzu i kwaskowatego pudru. Efekt jest nieco ołówkowy, budzi skojarzenia z kredką do powiek. To jednak tylko pierwsze chwile, bo już po kwadransie mamy gładki, drzewno-irysowy, pudrowy profil z odrobiną słodyczy w tle. Czysty, łagodny, dzienny, ale i nieco elegancki. To zdecydowanie zapach, który sprawdziłby się na spotkania biznesowe, szczególnie dla Pań. Bije od niego pewien optymistyczny profesjonalizm.

Z czasem Divin Part utrzymuje wytrawność i  drzewno-pudrową nutę, ale są też minusy – wydaje mi się zbity, zaczyna przypominać jakiegoś jednonutowca, w którym ładne tło wydaje się gołe. Tak jak pusty pejzaż, w którym ciężko zawiesić oko na jakimś punkcie, tak w tym przypadku ciężko zawiesić nos na jakiejś konkretnej, sprecyzowanej nucie. Takie niedookreślenie sprzyja być może temu, że ponownie otrzymujemy zapach, który będzie raczej naszym dopełnieniem niż figurą. Tutaj jednak sprawia wrażenie jakiejś niekompletności – być może przez kontrastujące z bazą, wyraziste otwarcie.

Noeme – Kalahari

Noeme Kalahari

Słynna pustynia objawia się tu pod postacią suchych, szorstkich traw, przełamanych ciepłą świeżością, tak jakby były one targane przez tropikalny wiatr. Dopełnia je soczysty kardamon, podkreślając orientalny klimat. Jednocześnie Kalahari jest wyjątkowo lekkie, ma w sobie jakiś solarny akcent, który czyni je równie ciepłym co świeżym.

W porównaniu z pozostałymi, Kalahari wydaje się nieco bardziej męski, zadziorny, wciąż jednak dyskretny. Drzewno-piżmowy wątek, który rozwija się tutaj po kilku godzinach ma w sobie coś z egzotycznego drewna, które zostało oczyszczone i starannie ułożone, tworząc elegancki parkiet.  Zapach jest jednak bardziej jak wspomnienie niż rzeczywisty przedmiot. Przypomina ten efekt, kiedy jakieś bardzo trwałe i esencjonalne perfumy przeżywają na ciele po kilku dniach i prysznicach – kiedy wciąż wyczuwamy ich miękki, subtelny a jednocześnie wyraźny ślad.

Noeme- Naica

Noeme Naica

Świeże, soczyste kwiaty na bezkresnych polach, niezmącona pogoda, kwitnąca natura. Naica buduje aurę błogości za pomocą relaksującej lawendy, pozbawionej tego szorstkiego, aptecznego wyrazu, który znamy z natury. Tutaj lawenda jest czysta, zmiękczona białym piżmem. W rezultacie dostajemy coś na kształt nowoczesnego, świeżego fougere. Odrobinę wibracji dodaje pieprz – dla mnie bardziej zwykły, czarny niż różowy. Tło z cedru atlantyckie zdaje się zaś to wszystko wygładzać i balansować.

Naica, obok Abysse, to ta świeższa i czystsza część kolekcji Noeme. W tym wykonaniu jednak bardziej kwiatowa niż wodno-mineralna. Nawiązująca trochę do klasyki, ale utrzymująca współczesny sznyt. Na swój sposób pachnie trochę jak żel do mycia ciała, ale pozostawia swój świeży zapach czystości na 5-7 godzin równomiernej projekcji. Podobnie jak w przypadku pozostałych perfum tej marki, z czasem zapach kieruje się wokół bazy zbudowanej na białym piżmie i nutach drzewnych.

Zapachy (nie)zauważalne

Perfumy Noeme

Z pewnością wiele osób zarzuci Noeme, że te zapachy są nijakie. I nie pomylą się, bo patrząc na całokształt perfumerii, a już na pewno na samą niszę, perfumy te są skrajnie subtelne. Przyjemne i ciche, niewyróżniające się ani parametrami użytkowymi (chociaż trwałe akurat są) ani oryginalnością. Nie zaskakują, nie wywołują wyraźnych emocji czy wspomnień, zdają się wręcz trochę oniryczne i filigranowe. 

Myślę, jednak, że wiele osób za te same argumenty doceni Noeme i chętnie po nie sięgnie, będąc zmęczonym odważnymi, krzykliwymi perfumami. Doceniając użytkową uniwersalność, balans i fantazyjne, przyjemne zapachy, które może nie naśladują natury, ale z pewnością nie pachną tanią chemią. Majda Bekkali, chociaż nie jest zawodowym perfumiarzem, doskonale poradziła sobie ze znalezieniem balansu między nowoczesną, molekularną perfumerią, a użytkową przyjemnością. Chociaż nie z tym kojarzy się niszowy segment, to, patrząc na trendy z targów, coraz więcej producentów zmierza w tym kierunku. Widocznie Majda uznała, że też chce podążać w kierunku przyjemnej, dobrej warsztatowo i nienachalnej perfumerii.

Jeśli więc szukamy odprężenia, zapachu dopełniającego nas, dyskretnego skin scent do używania na co dzień. Jeśli pragniemy delikatności i pogodności, jeśli cenimy typowo perfumeryjny, nienachalny francuski sznyt,  to zdecydowanie warto zainteresować się Noeme. To nowoczesne, filigranowe kompozycje, w których można odnaleźć naprawdę dużo uroku, mimo że absolutnie nie wybijają się z tłumu.