Miraculum i ich perfumy (Pani Walewska, Brutal, Być może, Wars) na dobre zapisały się w naszej lokalnej, perfumowej świadomości. Pod koniec zeszłego roku polski producent zaskoczył nas informacją, że planuje ruszyć na podbój wielkiego świata. Powstała eksportowa, w zamyśle wysokiej jakości kolekcja wód perfumowanych Chopin. Op. 9, 25 i 28, czyli trzy zapachy inspirowane dziełami wybitnego kompozytora. Jak pachną i czy mają szansę odnieść międzynarodowy sukces?

Czas na zmiany…

Do widoku wody toaletowej Chopin jesteśmy przyzwyczajeni. Przez lata przewijała się na półkach dziesiątek drogerii i marketów. W drugiej połowie zeszłego roku ich producent, Miraculum, nagle zdecydował o powolnym wycofaniu klasycznego Chopina z rynku. Jak się okazało, były to przygotowania do stworzenia zupełnie nowej kolekcji, trzech wód perfumowanych Chopin, które są już o wiele wyżej pozycjonowane niż ich pierwowzór.

Chopin Perfumy

Perfumy Chopin
Tak na grafikach koncepcyjnych prezentowano nową kolekcję Chopin.

Premiera się przeciągała, w międzyczasie zmienił się design flakonów (szczerze powiedziawszy, ten koncepcyjny wyglądał solidniej niż rzeczywisty), my zaś dostawaliśmy nowe informacje, m. in. o tym, że nawet samym tworzeniem kompozycji zajęła się polska firma Mo61 (przy współpracy z francuskim perfumiarzem Jeanem Nielem). Aż w końcu, na szanghajskich targach China International Import Expo zostały zaprezentowane światu.  Miraculum uruchomiło też oddzielną, międzynarodową stronę internetową, która prezentuje nową kolekcję i umożliwia zakup. Patrząc na cenę, można zauważyć, że produkt skierowano do zupełnie innego odbiorcy niż dotychczasowy. Jak zaś ma się do tego sam zapach?

 

Op. 9 – śliwowica i twardy sen

Chopin Op. 9

Wieczór, skąpany w subtelnym świetle lampy. Siadamy w wygodnym fotelu po czym raczymy się kieliszkiem ciemnej, mocnej śliwowicy. Czujemy rozpływające się po gardle ciepło i aromat suszonych węgierek. Zaczyna nas nużyć. Gramofon przy ścianie zaczyna wygrywać relaksujący, smutny nieco nokturn, przy którym spokojnie zasypiamy, opierając policzek o atłasowe oparcie siedziska. Czujemy jak świat się powoli rozpływa, dźwięki przygasają, ciepło w brzuchu gaśnie, cienie ogarniają lampę…

Klimat i spójność tej kompozycji mąci trochę spora nierówność. Na wstępie dostajemy prawdziwy cios z lekko alkoholowej, likierowej śliwki. W ciągu może 15 minut osiada ona blisko skóry, robi się trochę suszona i tli się na bardzo delikatnym, drzewno-piżmowym tle z akcentami konfiturowymi. Przez większość czasu Op. 9 przypomina trochę niezidentyfikowane majaki. Blisko skóry tworzy rozmytą aurę, z której żadna nuta konkretnie się nie wybija. Trochę szkoda, bo przy obiecanych przez producenta nutach (m. in. oud, cedr, labdanum, tytoń), mogło z tego powstać naprawę przyjemne, wyraziste pachnidło. Za bardzo zostało jednak poskromione.

 

Op. 28 – trawnik molekularny

Chopin Op. 28

Wiosna obrodziła, trawa wystrzeliła, ale Profesor poleciał do marketu po kosiarkę i wnet ją przystrzygł. Trawnik seledynowy, równiutki, jak od linijki. Nawet „Narodowy” nie powstydziłby się takiej murawy. Nachyla się Profesor, wyrywa ostatnie chwastki, kładzie głowę w trawie, ocenia krzywiznę. Sukces, Nobla poproszę!

Sterylna, soczysta zieleń w Op. 28 jest jak grządka posiana w laboratorium. Nienaturalnie jaskrawa i czysta. Bardzo rześka, pachnąca nowocześnie. To łąka nie taka jaką znamy z natury, lecz z ikonicznej tapety Windows XP. Łąka pod czyściutkim, błękitnym niebem. Z czasem wyrasta na tej łące odrobina wytrawnej szałwii, jednak wyzbyta jest swojego szorstkiego, kamforowego charakteru. Zdaje się, że nikt nie zadbał, aby te perfumy kojarzyły nam się z naturą. Pachną nowocześnie, ale i beznamiętnie. Są jak chłodny profesjonalizm, sztab naukowców pracujący nad molekularnym projektem.

 

Op. 25 – słońce przez góry

Chopin Op. 25

Świta. Znad białych, tatrzańskich szczytów wznosi się intensywnie żółte słońce. Ostre, zarysowane wierzchołki pokryte śniegiem mienią się w solarnym blasku. Świetliste promienie ogrzewają sosnowe igliwie i obmurszałą ściółkę. Panuje spokój i stagnacja przełamana radością z nadchodzącego dnia.

Radosny, nienachalny, elegancki i uniwersalny – taki właśnie jest Op. 25. Pieprzno-cytrusowy akord górny wprowadza optymistyczny nastrój. Przełamany przez wytrawne, ostro zarysowane drewno. Zapach jest dość fantazyjny, nie ma wyraźnie zarysowanej naturalności. Tworzy raczej malowany pejzaż niż prawdziwy krajobraz. Pejzaż ruchomy, bo kompozycja ta zmienia się stopniowo i ciągle. Samym charakterem bardzo przypomina choćby Opus 1870 od Penhaligon’s albo Still Life Olfactive Studio. Jest równie uniwersalna i radosna. Ofertuje podobnie zbalansowaną grę mocnych cytrusów, świdrującego pieprzu i wytrawnego, ostrego drewna. Zdecydowanie to świetny materiał na całoroczny zapach do biura. Nikogo nie zszokuje, ale pobudzi nieco swoją rześką wonią.

 

Miraculum, dokąd zmierzasz?

Chopin Kolekcja

Patrząc na nową kolekcję Chopin, mam wrażenie, że komuś brakowało pewności siebie. Może w założeniu ta trójka zapachów miała być eksportową przepustką Miraculum do światowej perfumerii. Jednak nie spodziewałem się, że powstaną zapachy aż tak beznamiętne i pohamowane. Michał Jeger z Mo61 pokazywał już, że potrafi kreować ciekawe zapachy. Jean Niel też ma na koncie kilka przyzwoitych dzieł (choćby te dla domu Nejma).  Czy tutaj kosmetyczny koncern pohamował twórczość obu Panów? A może oni sami nie chcieli przeszarżować z produktem skierowanym na globalny rynek?

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Na pewno kolekcja Chopin oferuje zapachy bardzo uniwersalne. Nawet jak na mainstreamowe standardy, mamy wygładzone i czyste zapachy. Nikogo nie zbulwersują, na pewno nie będą za mocne, czy za ciężkie. Kompletnie zrywają one też z nieco już przestarzałym stylem klasycznej wody toaletowej Chopin. Wody perfumowane pachną zaś bardzo nowocześnie. Do zastosowania na co dzień, np. do pracy, zdają się bezpieczną i praktyczną opcją.

 

Żałuję trochę, bo szczególnie w Op. 9 i Op. 25, dostrzegam dużo większy potencjał. Gdyby tylko ktoś odważył się podążyć dalej. Nawet niekoniecznie rozbudowywać, ale chociaż je doszlifować i dookreślić. Wąchając tę kolekcję, miałem wrażenie, że powstała, aby podobać się każdemu. Ryzykownie, bo każdy czasami może okazać się nikim. Jak będzie w przypadku kolekcji Chopin, rynek zweryfikuje. Ja zaś życzę Miraculum, aby świat przyjął ich produkt pozytywnie.


Źródła:

  • Slider – relacje.miraculum.pl/files/artykuly/6209/2018_CHOPIN_GPW.pdf
  • Zdjęcie 1 – www.wiadomoscikosmetyczne.pl/galerie/miraculum-rebranding-marek-i-ok-10-mln-zl-na-wdroz,449
  • Zdjęcie 2 – www.wiadomoscikosmetyczne.pl/galerie/miraculum-rebranding-marek-i-ok-10-mln-zl-na-wdroz,449
  • Zdjęcie 3 – chopinperfumes.com
  • Zdjęcie 4 – chopinperfumes.com
  • Zdjęcie 5 – chopinperfumes.com
  • Zdjęcie 6 – chopinperfumes.com

Próbki kolekcji do testów dostarczył nieodpłatnie producent Miraculum S.A. Recenzja nie jest sponsorowana, a jej treść nie była konsultowana z producentem.