Esxence, czyli wielkie święto wszystkich miłośników perfum. Jedne z największych tego typu targów w Europie. Setki wystawców, kilka wschodzących marek, mnóstwo zapowiedzianych premier na bieżący rok. W tej relacji postaram się streścić wszystkie najciekawsze elementy tegorocznej edycji.

Esxence

Ponownie jak w zeszłym roku, tak i tym razem wyruszyłem do włoskiej stolicy mody – Mediolanu, gdzie co roku odbywają się targi perfum niezależnych i artystycznych – Esxence. Tegoroczna edycja ponownie odbyła się w nowoczesnym, targowym kompleksie The Mall, skupiając ponad dwustu wystawców z całego świata. Chociaż większość z nich pojawiła się również rok temu, prawie każdy przygotował coś nowego, a co więcej pojawiły się też nowe, nieznane szerzej marki.

 

Poezja silniejsza od krzyku – nowe trendy w branży

Esxence Targi

Esxence to jedne z pierwszych, tak dużych branżowych wydarzeń w ciągu roku. Wielu producentów decyduje się więc właśnie tutaj zademonstrować swoje premiery na nadchodzący rok. Jest to doskonała okazja by zaobserwować kierunki, w jakie zmierzają producenci i wyłapać wspólne cechy ich premier.

W tegorocznych nowościach rzuca się w oczy przede wszystkim odwrócenie od nurtu ciężkich, bezkompromisowych zapachów, które mają być niekoniecznie piękne, lecz przede wszystkim wyraziste. Większość premier na Esxence 2019 łączyła przyjemność, fantazyjna złożoność i gra lekkich kwiatów, owoców lub cytrusów. W takim kierunku poszła np. nowa kolekcja Micallef – Collection Botanique, najnowsza trójka zapachów od Premiere Note, czy debiutująca, paryska marka Plumages. Jest bardzo przyjemnie, sympatycznie i radośnie. Ciężkie kadzidła, oud i zioła zdają się odchodzić na dalszy plan.

Esxence

Drugim trendem, który łatwo rzucał się w nos jest przedefiniowanie nurtu białokwiatowców. Podczas gdy w ostatnich latach białe kwiaty mogły kojarzyć się przede wszystkim z ociężałą tuberozą lub świeżym, syntetycznym jaśminem, obecnie sporo pojawiło się zapachów z magnolią, konwalią oraz bardziej kwiatowym i słodkawym ujęciem jaśminu, które wydaje mi się też o wiele bardziej naturalne. Jasmin Au Pays od Perris Monte Carlo, Jovoy Touche Finale, Masque Kinsugi i wiele innych, podążyło tym kierunkiem, często z bardzo ciekawym skutkiem.

 

Perfumy w ogniu i gwiazdach – najciekawsze prezentacje

Esxence

Oprócz tego co najistotniejsze, czyli zapachu, warto poświęcić też chwilę aranżacjom stoisk, które często wyglądały wręcz magicznie, aby tylko złapać uwagę gości. W tym roku wyróżniło się m. in. Tiziana Terenzi, które „skąpało” swoje trzy nowe zapachy w ogniu tak dobrze imitowanym, że aż mi ręka zadrżała, gdy po nie sięgałem. O ładną oprawę zadbało także Onyrico ze swoim „warsztatem Leonardo da Vinci”, a J.U.S. nęciło intensywnymi kolorami i komiksową oprawą.

Esxence

Część marek postawiło nie na aranżację, a wyjątkowe osobistości.  O Plumages z pasją opowiadał Bertrand Duchaufour, który stworzył 3 z 5 premierowych zapachów. DFG 1924 ponownie godnie reprezentował uśmiechnięty Roberto Dario. Między stoiskami (stąd ciężko mi nawet odgadnąć, kto ją zaprosił) dało się „złapać” i zamienić słowo z utalentowaną Cecile Zarokian, która zresztą regularnie odwiedza Esxence. O nowej kolekcji MDCI – Painters&Perfumers opowiadała zaś Nathalie Feisthauer.

 

Do nich należy ten rok – najlepsze i najgorsze premiery

Esxence

Chociaż zdecydowana większość wystawców pokazała coś nowego, zdecydowanie nie wszyscy skradli show.  Pozytywnie zaskoczyło Masque Milano, które pokazało w tym roku dwie równe sobie i godne uwagi propozycje –  Kintsugi i Love Kills. Na lato szykuje się też bardzo przyjemna, orzeźwiająca kolekcja od Atelier des Ors. Natomiast Mendittorosa pokazała tajemniczą i balsamiczną Ithakę, a także prototyp kolejnego zapachu. Rozbudowało swoją ofertę także I Fiori del Male (dawniej Rancon), ponownie w swoim bezkompromisowym stylu. Uermi nie tylko zaś pokazał nowości, ale też kompletnie zmienił design całej swojej kolekcji.

Esxence

Bardzo liczyłem na dwie nowe premiery od Etat Libre d’Orange – Spice Must Flow oraz 500 Years. Niestety nie były one dostępne, jako że marka zdecydowała się skupić na promocji Experimentum Crucis – ciekawego, lecz nie przełomowego paczulowca przełamanego aldehydową różą. Filippo Sorcinelli pokazał natomiast swoje Epicentro i chociaż zapach jest bardzo oryginalny, nie wydaje mi się dorównywać zeszłorocznemu But_not_today, które jest o wiele bardziej złożone i zbalansowane.

Esxence

Esxence

Esxence

Największym zawodem okazała się nowa trójka od Olfactive Studio, która ma wejść w skład kolekcji Sepia. Trzy, zbudowane wokół fiołka, róży i irysa, kompozycje wydawały się bardzo wyraziste, lecz równocześnie proste i beznamiętne, raczej przypominając prototypowe akordy niż kompletne kompozycje. Zupełną odwrotnością okazały się trzy najnowsze zapachy od MDCI, które, choć pięknie skomponowane i zmieniające się, były równocześnie bardzo delikatne i nieco wtórne.

 

To nie wszystko

Tak oto w kilku słowach maluje się w mojej pamięci tegoroczne Esxence, a właściwie jego pierwsze dwa dni, jako że na weekend nie mogłem już zostać. Jest to oczywiście tylko wycinek tych barwnych, dynamicznych targów, które prócz wystaw producentów oferują też liczne warsztaty, wykłady i imprezy. Skupiłem się na nowościach z tego roku, chociaż targi okazały się również dobrą okazją do odkrycia kilku starszych, ale wciąż mało popularnych u nas marek. Część z nich zostanie opisana w przyszłych wpisach. W najbliższym czasie pojawią się też recenzje co ciekawszych nowości, których próbki do testów udało mi się zdobyć.