Istnieją perfumy, które przetrwały na rynku dziesięciolecia. Nie oznacza to jednak, że nie zmieniały się przez ten czas. Ich produkcja przechodziła z jednych zakładów do drugich, zmieniały się flakony,  receptury i sam zapach. W cyklu „Zapachowy Wehikuł czasu” mamy okazję poznać bliżej te zapachy i przekonać się, jak pachniały na przestrzeni lat.  Cykl zainauguruje zaś klasyczne, zielone Polo od Ralph Lauren.

Ralph Lauren Polo

Dzięki pomocy kolegi PawłaPerfuforum, otrzymałem wyjątkową okazję by przetestować w jednym czasie wodę toaletową Polo z różnych okresów produkcji. Odkąd Ralph Lauren wydał w 1978 roku Polo niejedno się zmieniło. Mimo bowiem, że słynna marka odzieżowa podpisuje się pod zapachami Polo ich produkcja od początku jest zlecana specjalistycznym firmom kosmetycznym, pierw Warner Cosmetics, które następnie przejęło Cosmair Inc. Zaś od początku XXI wieku perfumy Polo wytwarza francuski koncern L’Oréal.

To oczywiście nie wszystko, bo poza wykonawcami zmieniały się choćby flakony i ich pojemności, a przede wszystkim same formuły zapachu. Polo, które pierwotnie było zbudowane na ogromnej dawce naturalnego mchu dębowego, niegdyś powszechnie wykorzystywanego w perfumach, nie oparło się zmianom po wejściu regulacji, które w praktyce zakazywały używać w kosmetykach naturalnego mchu. Część naturalnych składników zaczęły więc zastępować syntetyczne odpowiedniki, zmieniały się proporcje, stężenie czy stosowane barwniki. Jak to wszystko wpłynęło na zapach Polo?

 

Polo – wersja współczesna 2012 (l’Oreal, batch 18J007)

Ralph Lauren Polo

Otwarcie jest spokojne, delikatne, mało zielone, słabo odznaczające się od reszty. Bardzo szybko robi się rześko-sosnowe. Po jakimś czasie perfumy nabierają ciężaru, serce robi się mocno wytrawne i popieliste, przypominając trochę woń wypalonych papierosów (ale nie dymu,  lecz raczej już przygaszonego po jakimś czasie papierosa). W bazie dominuje sosna z dość fantazyjnymi akcentami sztucznego mchu dębowego. Ma w sobie też jakiś akcent słodyczy, trochę kojarzący się ze słonym karmelem.

Współczesne Polo rozwija się szybko, jest dość ostre, ma w sobie trochę przestrzeni, ale niewielką głębię. Kompozycja rozpoczyna się od intensywnej projekcji, która w ciągu 4-5 godzin wyraźnie słabnie. W stosunku do starszych jest ona dość mocno zarysowana i dynamiczna, oraz najbardziej „papierosowa”.

 

Polo – wersja z lat 1995-2000 (Cosmair, batch 7A29Z)

Polo Cosmair

Początek również łagodny, gładki, ale wyraźnie odznaczający się od serca. Względem  obecnej wersji jest o wiele dłuższe i świeższe. Ma w sobie jakby subtelne, toaletowe, a wręcz mydlane akcenty. Przejście do serca perfum jest bardziej płynne, zaś ono samo o wiele lżejsze i przestrzenne. Wyczuwalna jest świeża, fantazyjna sosna bez wyraźnych akcentów tytoniowych. W bazie Polo czuć woń wyprawionej skóry (której współcześnie nie czuję w ogóle) i tło z mchu dębowego oraz łagodnego piżma.

To wersja o wiele przyjemniejsza w odbiorze i delikatniejsza od obecnego Polo. Nie ma tu już mocnego, popielistego, wytrawnego tytoniu. Są za to rozbudowane akcenty poboczne – czyste, mydlane kwiaty, podana elegancko skóra i czyste, białe piżmo w bazie. Perfumy mają w sobie głębię, rozwijają się o wiele wolniej i dłużej. Projekcja jest od początku do końca równomierna i trwa do 8 godzin.

 

 

Polo – wersja z lat 1985-1990 (Cosmair, batch IN6)

Polo Cosmair

Otwarcie o wiele bardziej wyraziste i intensywne niż w poprzednich. Mocno iglaste z subtelnymi, dymnymi akcentami. W porównaniu do poprzednich pachnie bardzo naturalnie. Jest trochę kamforowo i terpeninowo, co sugeruje, że użyto naturalnego olejku sosnowego. Serce tej wersji nie ma w sobie już nic toaletowego, jest tu wyraźny, iglasty las z dużą głębią i przestrzenią.  Bardzo zielono, z subtelnym tytoniem w tle. W dodatku z tytoniem bardziej dymnym niż popielistym (ale jednocześnie jest on bardzo łagodny). W bazie również da się wyczuć nieco skóry, ale dominuje przede wszystkim solidna dawka naturalnego mchu dębowego, które nadaje bazie nieco charakterystycznego, przyjemnego „brudu”.

W tych latach Polo pachniało o wiele bardziej naturalnie. Względem nowszych wersji, mamy o wiele więcej leśnych, iglastych aromatów lasu. Nie ma może kwiatów i piżma, ale za to zapach ma w sobie mnóstwo głębi i przestrzeni zbudowanej wokół zielonych, drzewnych nut. Rozwija się bardzo spokojnie.  Jest zrównoważona i praktycznie równie trwała co najstarsza wersja, spokojnie daje o sobie znać przez cały dzień.

 

 

Polo – wersja z roku 1981 (Warner, batch UF1L)

Warner

Najbardziej wyrazisty, zielony i świetlisty początek, dodatkowo jakby nieco szorstki od jałowca. Dość długo i powoli mieni się, nabierając stopniowego ciężaru. Ponownie da się wyczuć głęboką, naturalną woń sosnowego lasu i intensywnie zielonego igliwia. Tytoń zdaje się tutaj jeszcze lżejszy i tylko lekko odznacza się na zielonym, jasnym tle. Baza jest za to całkowicie zdominowana przez autentyczny, wyrazisty mech dębowy. Mieni się refleksami leśnymi, ponownie ma nieco wytrawnej, przybrudzonej skóry. Zdaje się ta podstawa dość lekka i lotna, tworząc jakby sferę nakładających się zapachów.

Oryginalna formuła Polo pachnie nieco jak rasowy, skórzany szypr. Dużą rolę odgrywa w niej mech dębowy oraz bardzo złożone, wibrujące i zielone akcenty sosny i jodły. Mamy wyraźną, trójdzielną konstrukcję, która powoli przenika się i rozwija. Woń jest głęboka i mocna, ale nie tak agresywna jak w obecnej wersji. Pachnie męsko, ale i bardzo elegancko. Woń wypalonych papierosów zastępuje subtelna, tytoniowa strużka. Perfumy dają zaś o sobie znać od rana do wieczora, a na drugi dzień zostawiają jeszcze subtelny ślad na skórze.

 

Podsumowanie

Ralph Lauren Polo

Nasza olfaktoryczna wycieczka w przeszłość pokazuje, że dawne i obecne Polo, to niekoniecznie jeden i ten sam zapach. Zmieniło się całkiem sporo. Przede wszystkim zniknął dawny, naturalny sznyt i głęboka, leśna zieloność. Polo zrobiło się bardziej męskie, bardziej ostre i tytoniowe. Dawna głębia i spokojny rozwój zastąpiła dynamika i mocno zarysowane nuty. Owszem, współczesne Polo ma w sobie wciąż dużo uroku, ale jest to urok zupełnie inny od tego, który oferował kiedyś.

Macie pomysł, jaki zapach i jego wcielenia z przeszłości warto byłoby opisać w następnej części cyklu “Zapachowy Wehikuł Czasu”? Czekam na propozycje 😉

Źródła:

Slider – TheEleganceof.pl

Zdjęcie 1 – TheEleganceof.pl

Zdjęcie 2 – www.dutyfree.ca/products/mens-fragrance/ralph-lauren/polo-edt

Zdjęcie 3 – www.basenotes.net/threads/392006-Ralph-Lauren-Polo-(Green)-Warner-Vs-Cosmair/page5

Zdjęcie 4 – www.basenotes.net/threads/392006-Ralph-Lauren-Polo-(Green)-Warner-Vs-Cosmair/page5

Zdjęcie 5 – homeshopping.pk/products/Polo-Green-Ralph-Lauren-Price-in-Pakistan.html

Zdjęcie 6 – TheEleganceof.pl