Przeciętny Europejczyk perfumy od razu skojarzy z Francją. Bardziej świadomi konsumenci wymienią może jeszcze Włochy, Półwysep Arabski czy Anglię. A co z perfumami z tak egzotycznych zakątków świata jak… Tajlandia? Czy oferują coś nowego, jakieś nieznane nam podejście do zapachu? Odpowiedzi poszukamy w Ayothaya od Pryn Parfums.

 

Pryn Parfums – świat oczami Taja

Pryn Ayothaya

Zanim skupimy się na bohaterze recenzji, pierw kilka słów o marce Pryn. Stworzona przez filmowca i perfumowego hobbystę – Prina Lomro. Celem było przełożenie podróżniczych wspomnień Prina za pomocą zapachu, w stylu charakterystycznym dla szkoły filmowej.

Efekty zostały docenione, bo marka znalazła się wśród finalistów konkursu The Art & Olfactory Awards zarówno w zeszłym roku, jak i 2 lata temu.  Z naszej perspektywy może być o tyle ciekawa, że prezentuje spojrzenie na świat kogoś z odległej i obcej nam kultury. Właśnie z tego powodu zdecydowałem, że Pryn powinien w końcu pojawić się na blogu.

[Impresja] Z nurtem Kawai

Perfumy Ayothaya

Kawai – nić życia. Płyniemy z jej powolnym nurtem na niskiej, drewnianej tratwie. Spoglądamy raz na jeden brzeg, raz na drugi. Gęsta, zastygła, zbita zieleń, z której dochodzą jedynie donośne dźwięki niewidzialnych ptaków i owadów. Ocieramy się o wysokie, ostre trzciny wystające znad wody. Pnącza z pochylonych drzew topią się delikatnie w brązowej tafli. Zamykamy oczy.

Zatapiamy dłonie w wodzie i czujemy jak chłodna rzęsa oblepia ciało. Liście niesione nurtem haczą o nasze palce. Czujemy oddech bezkresnego lasu. Wodną parę, nasyconą zapachem puszczy. Kładziemy się na tratwie, a ster oddajemy pradawnej rzece. Pędzimy nicią życia. W jedności z naturą – my i ona.

 

Natura z końca świata

Perfumy Pryn Ayothaya

Pierwszy wdech i już wiemy, że Ayothaya jest bardzo blisko natury. W pierwszych chwilach to bardzo orzeźwiający, lekki, ziołowo-zielony miks. Czuć jak dzięgiel przebija się przez warstwę popielistego olibanum i ostrego, białego pieprzu. Im głębiej się zaciągniemy, tym więcej wyczuwamy. Wyraźna przestrzenność i szorstka lekkość, może miejscami kojarzyć się z zapachami od Oliviera Durbano, jednak Pryn jest o wiele mniej zeuropeizowane. Nie sili się na elegancję. Pachnie surowo – wielowarstwowo i nieagresywnie, ale surowo.

Odkrywając cały ten złożony urok, można zupełnie nie zauważyć, jak bardzo zapach zmienił się po zaledwie kwadransie. Na pierwszy plan wyszła solidna dawka cypriolu na paczulowym tle. Ayonthaya pachnie teraz wręcz starożytnie. Wytrawny, drzewny papirus przenosi nas gdzieś do podmokłej delty Nilu. Jest to papirus bardzo lekki, pohamowany, a jednocześnie wyraźnie wyczuwalny. Możemy się nim cieszyć przez wiele godzin, kiedy to bardzo spokojnie i równomiernie projektuje.

W porównaniu ze wcześniejszymi wrażeniami, baza jest już bardzo statyczna. Balsamiczne tło, które tli się przy skórze i wprowadza w stan zadumy. Wciąż wytrawne, miejscami wręcz kadzidlane. Wszystko to jednak jest tak umiejętnie wyważone, że raczej relaksuje niż męczy. Zapach, który chciałoby się rozpylić wokół siebie i spokojnie przysnąć w jego oparach.

 

Zapachowa relaksacja

Pryn Ayothaya

Przy całej tej radości, jaką daje Ayonthaya wypadałoby odnotować jej ograniczenia. Mimo, że zapach jest stonowany i dość lekki, roztacza wyraźną, ziołowo-balsamiczną aurę. Skojarzenia ze sklepem zielarskim na pierwszym miejscu. Przez to perfumy Pryn mogą być dla osób, które cenią sobie praktyczny wymiar zapachu, tylko ciekawostką. Przy codziennych zajęciach raczej się one „gryzą” i skupiają niepotrzebnie uwagę. Po całym popołudniu z Ayonthaya, przyznam, że najlepiej poczułem się w nich dopiero pod wieczór. Kiedy mogłem wśród zachodzącego słońca położyć się w altanie i odetchnąć w oparach perfum, które podbijał  ciepły, wiosenny wietrzyk.

Pryn Ayonthaya polecam więc przede wszystkim jako zapach do relaksacji. Jeśli lubimy otaczać się orientalnymi, lekkimi zapachami natury, to pachnidło powinno nam dostarczyć sporo przyjemności. Szczególnie w chwilach, gdy będziemy mogli na moment przystanąć i zapomnieć o bożym świecie, wyostrzając zmysły. Przy medytacji, jodze czy zwyczajnym wypoczynku. Takie zastosowanie pokrywa się z sugestiami producenta, który poleca stosować Ayonthaye również jako zapach do pomieszczeń.

 

Chmura skojarzeń (nowość!)

Dotąd blog oferował przede wszystkim opis wrażeń oczami autora. Aby podnieść wartość recenzji, wprowadzam nowy element, który pokaże jak recenzowane zapachy odbierają inni. Podczas testów globalnych proszę kilka (minimum 10) różnych osób, aby podały kilka swoich skojarzeń dot. bohatera recenzji. Wszystko przedstawiam w formie intuicyjnej „chmury skojarzeń”.

Ayothaya - chmura skojarzeń

 

Źródła:

  • Slider – www.designbydinsor.com/projects/pryn-parfum/
  • Zdjęcie 1 (tytułowe) – kemkudson.blogspot.com/2017/09/review-pryn-parfum-ayothaya.html
  • Zdjęcie 2 – www.deviantart.com/victor-lam-art/art/Hidden-Beauty-in-unexpected-Places-435220009
  • Zdjęcie 3 – thegraphicsfairy.com/vintage-graphic-gorgeous-ferns-early-botanical/
  • Zdjęcie 4 – www.fragrantica.com/perfume/Pryn-Parfum/Ayothaya-47690.html