Podróżnicy i odkrywcy nieraz przekonywali, że świat jest równie piękny co dziki. Właśnie tę dziką naturę odkrywają przed nami perfumy Rake & Ruin. W swoim najnowszym dziele marka Beaufort zabiera nas w niezbadane, kanadyjskie lasy. Żywot trapera i towarzyszące mu wonie – te rejony opisuje niniejsza recenzja i jej bohater.

Rake & Ruin

Brytyjską, niszową markę Beaufort London i jej twórcę opisywałem niedawno, przy okazji recenzji Tonnerre 1805. Dlatego zamiast się powtarzać, wyjaśnię lepiej dlaczego (a raczej dzięki komu) mamy okazję ponownie przeczytać o niej i jej najnowszej premierze.

Chleba i Igrzysk” – podsumowanie głosowania

Rake & Ruin to pierwsze opisywane na blogu perfumy, które wytypowali do recenzji sami Czytelnicy. Głos można było oddać w poprzednim tygodniu, oznaczając post na profilu facebookowym bloga. 6 osób skorzystało z tej okazji  (za co im serdecznie dziękuję). Co ciekawe, wybraliście bardziej kontrowersyjnych zapach od mniej rozpoznawalnej marki. Cieszy fakt, że wśród czytelników, jest tyle osób ciekawych wyrazistych, artystycznych pachnideł.

Mam nadzieję, że w przyszłości będziecie wciąż chętnie i w coraz większym gronie głosowali, jakie zapachy mają być recenzowane na blogu. Wasz głos ma znaczenie i jest cenną inspiracją! Aby dowiedzieć się o kolejnych głosowaniach, wystarczy wejść na profil facebookowy The Elegance of Scent i go polubić. Wtedy będziecie dostawali powiadomienie, ilekroć pojawi się nowy post z głosowaniem.

[Impresja] Dziki raj, piękne piekło

Rake & Ruin Impresja

Nie ma to jak przejść z jednego więzienia do drugiego. Ale to jest zupełnie inne. Nie ma ciemnych lochów, katowni i konwenansów. Jest za to bezgraniczna, dominująca zieleń, mróz smagający twarz i fauna, która nie odda Ci bez walki swojego terytorium.  Stary traper zrobi wszystko, aby ją ujarzmić

Daniel chwiejnym krokiem wyleciał z przeciekającego szałasu. Wciąż podchmielony, starał się jak najszybciej założyć płaszcz i futrzaną czapę, bo ranek był chłodny. Sięgnął do kieszeni po tytoń, ale zorientował się, że ten cały zamókł. Kanadyjska dzicz powitała go rześkim, zielonym podmuchem wiatru. Było jednak w tym coś niepokojącego. Tak jakby ten niezbadany ląd próbował mu przekazać, aby się stąd wynosił. Daniel ani myślał to zrobić.

Rake & Ruin Impresja

Pierwszy trop złapał przy mrocznej grocie, z której spływał mocny strumień, tworząc w dole rzekę. Pół godziny marszu w dół i jego buty były całe od błota, a nogi poobcierane. W końcu jednak znalazł! W zastawione wczoraj sidła złapały się dwa bobry. Daniel otworzył wnyki, wyciągnął brązowe truchła i pewnym ruchem oddzielił mięso od natłuszczonego, gęstego futra. Intensywna woń zwierzęcia zmieszała się z ziemistym aromatem podmokłej gleby i szyszek spadających z wysokich sosen. Z oddali rozległ się donośny ryk niedźwiedzia. Czas wracać!

Droga do faktorii była prosta – wystarczyło iść za delikatną, gorzką wonią dymu i drewna. Oddając futra, nawet nie chciał w zamian pieniędzy. Od razu poprosił o beczułkę ginu. Miał już plany – kolejny, upojny wieczór z rozgrzewającym, jałowcowym trunkiem i tą przedziwną krainą, która codziennie próbuje go zabić.

 

Rake & Ruin, czyli natura i człowiek

Rake & Ruin

Znając portfolio Beauforta, można było spodziewać się, że w pierwszych sekundach dostaniemy mocny, dymny cios, niczym obuchem. Tym razem jednak jest inaczej. Otwarcie, choć mroczne i intensywne, pachnie bardzo świeżo i rześko. Jest to intensywna woń lekko wędzonych ziół skropionych cytrynowym sokiem. Gorzkawa, ale przyjemna i niekontrowersyjna.

Stopniowo to lekkie otwarcie nabiera ciężaru, zielono-ziołowa mieszanka robi się lekko ziemista, a nawet torfowa. Jednocześnie towarzyszy jej przeciwwaga – pojedynek szałwii muszkatołowej i ostrego jałowca. Ten efekt budzi od razu skojarzenia z ginem, do którego Beaufort starał się nawiązać w tej premierze. Skutecznie, jak widać. Jest  też delikatnie kamforowo, przed oczami pojawia nam się potężny, iglasty las. Porównując do marketowych pachnideł, jest to woń zdecydowanie potężna. Porównując do większości dzieł Beauforta – to woń rozsądnie dawkowana, specyficzna ale użytkowa.

Rake & Ruin nuty

Po około pięciu godzinach od aplikacji w Rake & Ruin pojawia się brudno-dymne tło. To przejście do ociężałej bazy, w której miesza się woń kastoreum, drewna cedrowego i sosnowego oraz odrobiny gorzkiego dziegciu. Bazę cechuje świetny balans, dzięki czemu ta szorstka, mroczna i wręcz dzika woń jest jak najbardziej do udźwignięcia. Nie odrzuca, ale intryguje. I to do ostatniej chwili!

Dziki kraj mnie oszczędził

Beaufort Rake & Ruin

Pierwszy raz Rake & Ruin testowałem blotterowo i na papierze wydawał się bardzo mocnym pachnidłem. Spodziewałem się, że dorówna innym, bezkompromisowym perfumom tej marki (np. Vi et Armis czy Coeur de Noir). I pod pewnym względem dorównał, bo mamy zachowany specyficzny sznyt Beauforta – woń wyjątkowo tajemniczą, niepokojącą i mroczną. Próbkę nieujarzmionej, złowrogiej natury zamkniętą w czarnym flakonie.

Co jednak bardziej mnie zaskoczyło, na skórze te perfumy wcale nie wydają się tak agresywne i nieprzystępne. Przez większość czasu, zwłaszcza w pierwszej godzinie, towarzyszy im pewna świeżość. Choć mroczne, zdają się też bardzo przestrzenne i zrównoważone. Projektują mocno i długo, ale nie męczą. Można głęboko odetchnąć wdychając je i się nie zachłysnąć.

Rake & Ruin to może nie materiał na perfumy do biura, ale jak najbardziej dają się nosić, zwłaszcza zimą i jesienią. Powinny zainteresować osoby lubiące mroczne zapachy naśladujące dziką naturę oraz ostre, jałowcowe klimaty. Łączą w sobie aromat iglastych drzew, ziół i drewna, subtelnie uzupełniając je zwierzęcymi akcentami. Jednocześnie przyjemne i charakterne. Być może to właśnie od nich warto zacząć poznawać markę Beaufort, jeśli nie chcemy od razu wchodzić na głęboką wodę (a raczej w opary gęstego dymu).

Bibliografia:

  • Slider – beaufortlondon.com/product/rake-ruin-eau-de-parfum/
  • Zdjęcie 1 – essenza-nobile.de/fragrances/beaufort-london/rake-and-ruin.html
  • Zdjęcie 2 – alfredoartist.com/old/Lone-Trapper.htm
  • Zdjęcie 3 – davidsuzuki.org/story/audit-exposes-canadian-climate-failures/
  • Zdjęcie 4 – www.foodandwine.com/recipes/lavender-gin-cocktail
  • Zdjęcie 5 – www.colourbox.com/image/pine-branch-with-snow-image-11106200
  • Zdjęcie 6 – beaufortlondon.com/product/rake-ruin-eau-de-parfum/