Nie wiem jak Wam, ale mi czasami zdarza się, że czytam kilka razy marketingowy opis jakiegoś pachnidła, po czym zrezygnowany dochodzę do wniosku, że tego, co autor miał na myśli, nie rozwikłałaby nawet moja była polonistka. Dlatego też lubię marki, które mniej skupiają się na metafizycznych uniesieniach w swoich opisach, a bardziej na jakości wyrobów. Co jednak, gdy perfumy dają dokładnie to, co obiecuje wydumany marketing producenta? Tonnerre 1805 od Beauforta jest dla mnie właśnie takim, dodam że dość rzadkim, przypadkiem.

 

Był 21. października przed wschodem słońca….

Beaufort to mały, niszowy dom perfumeryjny z Londynu, założony przez Leo Crabtree, muzyka z zespołu The Prodigy. Marka debiutowała w 2015 roku z trzema pachnidłami, a obecnie ma ich sześć w swoim portfolio. Słynie z zamiłowania do historii swojej ojczyzny, a także z bezkompromisowego podejścia do tworzonych zapachów. I nie mam tutaj namyśli wyłącznie jakości, ale również sam charakter ich pachnideł, których nie poleciłbym nikomu, kto nie poobcował już trochę z niszą.

Tonnerre 1

Tonnerre 2
Leo Crabtree – założyciel Beaufort London i członek zespołu The Prodigy

 

Tonnerre 1805 jest jednym z trzech premierowych pachnideł Beauforta. Skomponowane przez ten sam duet (Julie Dunkley i Julie Marlow), który odpowiada za pozostałe perfumy marki. Inspiracją była jedna z najsłynniejszych potyczek morskich w historii – bitwa pod Trafalgarem. Najjaśniejsza karta historii brytyjskiej floty po dziś dzień siedzi głęboko w sercach Brytyjczyków, nic więc dziwnego że Crabtree – wychowany w rodzinie miłośników żeglarstwa i historii – sięgnął właśnie po ten motyw. Czy pomysłodawcy i dwójce nosów udało się zamknąć woń bitwy morskiej we flakonie Tonnerre?

 

[Impresja] Od burty do burty latały kule armatnie…

Tonnerre3

Chłodny ranek, przez chmury przebijają się delikatne stróżki światła. Oficer staje na pokładzie tuż po porannej toalecie, a rześki podmuch wiatru uderza w świeżo ogolone policzki, uwalniając limonkową woń balsamu. Patrzy na horyzont i widzi białe żagle. Wnet słyszy potężny grzmot! Pokład dosięga salwa, dookoła latają drewniane drzazgi. Alarm! Załoga krzyczy i biega po pokładzie w rytm werbli. Minęła minuta, a kolejne kule zalewają okręt. Czuć swąd spalenizny, to pożar prochu. Okręt staje w płomieniach, a dookoła jest siwo od dymu. Nic nie widać! Wiatr się wzmaga! Fale rozbijają się o masywny kil, a słony prysznic oblewa głowę oficera. Walczy o oddech, próbuje zapanować nad sytuacją, ale z minuty na minutę, z godziny na godzinę chaos się rozrasta. Horyzont jest pełen od szarych obłoków dymu i pomarańczowej pożogi, która mieni się gdzie tam w oddali na wodzie.

 

Jest wieczór, wiatr cichnie. Z opadającego dymu wyłaniają się wielkie, drewniane trumny z połamanym masztami. Swąd spalenizny zastępuje morska bryza. Posejdon koi nozdrza ocalałych delikatnym, słonym zefirem. Pokład jest zalany odłamkami drewna, a w oddali krząta się okrętowy medyk, od którego roznosi się woń soli trzeźwiących… kwaśnych i cierpkich. Przez chmury zaczynają przebijać się drobne, pomarańczowe promienie zachodzącego słońca, wokół których zbierają się skrzeczące mewy. To koniec bitwy.

 

Jak grad, kartacze zalały pokład…

Tonnerre3

Kompozycja otwiera się rześko, cytrusowo, ale niezbyt intensywnie. Nie ma to nic wspólnego z kolońskim otwarciem. Tutaj cytrusy są ugładzone, lekko zielone i podane w niewielkiej dawce. Zupełnie jak cisza przed burzą i dawka słońca, które za chwilę mają spowić ciemne chmury… jednak to nie chmury nadchodzą po chwili lecz pożar. W ciągu kilku minut Tonnerre obezwładnia wyrazisty, dymny, słony akord, który dość dobrze oddaje woń palonego drewna (a według niektórych również wędzonki). Nie jest to natomiast dym gryzący, czy gorzki od dziegciu.

W wielu kompozycjach Beauforta można zauważyć to zamiłowanie do nut dymu. W Tonnerre są one równie dosłowne, ale nie aż tak obezwładniające. Nawet w pierwszych trzech-czterech godzinach, pachnidło dominuje spalenizna, a przy tym projektuje jak szalone. Wszystko dzięki oryginalnej przeciwwadze z akordu morskiego – słonego, ale bardzo świeżego. W dodatku te dwa przeciwstawne akcenty nie zlewają się ze sobą, a zachowują odrębność. Przez moment zdają się nawet ze sobą konkurować. W efekcie pachnidło staje się dynamiczne i głębokie. Użytkowo zaś Tonnerre tylko na tym zyskuje, bo ani nie męczy nosa, ani nie przeszkadza otoczeniu.

Tonnerre4

Bliżej bazy zaś łagodnieje woń dymu, a akord morski rozwija się na, teraz już lepiej wyczuwalnym, bursztynowo – drzewnym tle. Wytrawnym, ale nieostrym. Z zielono-kwaśnymi akcentami jodły, która, podobnie jak cytrusy w otwarciu, wprowadza pogodny, wolno płynący nastrój. W takim stylu Tonnerre wygasza się powoli, znikając po około 11 godzinach.

 

… na pokładzie okrętu wojennego.

tonnerre

Tonnerre 1805 to pachnidło jakościowe i bardzo ciekawie się rozwijające. Wąchając je, można bez problemu wyczuć, że stała za nim spójna wizja. Leo Crabtree wiedział doskonale co chciał osiągnąć, a co więcej potrafił to przekazać Julie Dunkley i Julie Marlow, które stanęły na wysokości zadania i stworzyły zapach świetny warsztatowo.

Nie jest to jednak z pewnością pachnidło dla każdego i na każdą okazję. Choć zdaje mi się łatwiejsze w noszeniu niż inne propozycje Beauforta (zwłaszcza Vi et Armis), wciąż wymaga od właściciela dużo pewności, a może przede wszystkim zamiłowania do dymnych zapachów. Projektuje bardzo dobrze i długotrwale, a pomimo pozornej świeżości, lepiej zachować go na nieco chłodniejsze temperatury. Jednak z pewnością warto je poznać, chociażby dla niespotykanego w takim stylu duetu nut morskich i dymnych, które są zdecydowanie najbardziej zapadającym w pamięć elementem Tonnerre 1805.

 


Bibliografia:

Nagłówki to przetłumaczone wersety z pieśni „The Death of Nelson”

  • Slider – beaufortlondon.com
  • Zdjęcie tytułowe – www.fragrantica.it/perfume/BeauFort-London/1805-Tonnerre-33796.html
  • Zdjęcie 1 – beaufortlondon.com
  • Zdjęcie 2 – beaufortlondon.com
  • Zdjęcie 3 – totalwar.wikia.com/wiki/File:The_fire_by_radojavor.jpg
  • Zdjęcie 4 – pixnio.com/nature-landscapes/volcanoes/volcanic-eruption-heat-danger-eruption-ocean-flame-water-smoke-landscape#
  • Zdjęcie 5 – www.mspstudio.co.uk/portfolio_page/beaufort-fragrance/