Osoby, które mnie kojarzą, z pewnością wiedzą, że bardzo cenię pachnidła Jovoy. Urzeka mnie ich jakość, ale również elegancki, salonowy sznyt i tworzenie w duchu tradycyjnej, francuskiej perfumerii. I mimo, że w ostatnich latach marka trochę zmieniła kierunek, nie mogłem przejść obojętnie obok ich tegorocznej premiery – Remember Me. Tym bardziej, że stoi za nią bardzo zdolny nos, który już raz stworzył dla Jovoy ponadprzeciętny zapach… mowa oczywiście o Cecile Zarokian i jej Private Label z 2011 roku.

 

[Impresja] W nocy się nie śpi!

RememberMe

Słońce już zaszło, a ona wciąż domyka detale. Musi wyglądać perfekcyjnie, taka noc szybko się nie powtórzy! Zakłada czarną, prostą suknię wykończoną falbanką. Spina kruczoczarne włosy. Ma wyglądać wytwornie. Kończy filiżankę swojego mlecznego oolonga i wychodzi o dziesiątej. Szofer podwozi ją i pomaga wysiąść. Cóż za wspaniała noc! Jasne rozgwieżdżone niebo, które opromienia ją i kolegów z zespołu. Tło sceny spowite zielonymi, kwitnącymi drzewami. Zamyka oczy i czuje, że jej smyczek jest jak magiczna różdżka, którą zaczarowuje widownię. Po nozdrzach wędruje jej kremowa słodycz. Nocny koncert w amfiteatrze, zapamięta z pewnością!

RememberMe2

Kwadrans po występie przychodzi do nich elegancki, młody mężczyzna. On i jego znajomi są urzeczeni występem i zapraszają muzyków na after party. „Wyczarowałam sobie księcia z bajki” – pomyślała, po czym przyjęła propozycję nieznajomego. Wszyscy jadą do pobliskiego klubu. Mijają neonowy szyld i wchodzą do wypełnionego waniliową słodyczą pomieszczenia. Cóż za zmiana! Od kwartetu Beethovena do elektronicznego dance. I tak aż do rana – trwa energetyczne, nocne after party, kończąc się nad ranem szepczącym do ucha: remember me

 

Po drodze mlecznej

Remember Me ma w sobie jedną, wyjątkową cechę, która daje o sobie znać praktycznie już od otwarcia. Jest to gęsty, subtelnie słodki akord mleczny, który zdaje się tworzyć tło dla całej kompozycji, zniekształcając pozostałe nuty. Na takim tle, przyprawy pojawiające się na początku, choć dosłowne, nie są ostre ani orientalne, pachną ciepło, delikatnie, kojąco. Bardzo europejsko i kunsztownie. W dodatku na tyle subtelnie, że ma się wrażenie jakiegoś niedopowiedzenia i wręcz wyczekuje się, jak ta historia się rozwinie.

RememberMe3

Rozwija się zaś spokojnie i w dość nietypowym kierunku. Pewnie ponownie za sprawą mlecznego tła, które zniekształca piękne, proste, herbaciane serce. Serce zielone i słodko-kremowe, do złudzenia przypominające aromat herbaty milky oolong. Ktokolwiek miał okazję kiedykolwiek jej skosztować, pewnie bez problemu wyczuje te akcenty Remember Me. Patrząc na bogate portfolio Cecile Zarokian, widać, że w Remember Me pierwszy raz tak śmiało sięgnęła po nuty mleczne. Tym bardziej zadziwia efekt, jaki uzyskała – jasny, przemyślany, spójny i zwyczajnie przyjemny dla nosa.

Po około 5 godzinach herbaciane serce przechodzi powoli w bazę. Dominuje ją wanilia. Słodka, ale nieprzesłodzona, dopełniona mlekiem. Zdaje się być nieco przytłumiona, jakby zakurzona. Kojarzy się nieco z aromatem, jaki pozostawia na meblach tytoń waniliowy. Da się też wyczuć akcenty drzewne. Baza jest kolista, elegancka, szykowna, idealna na wieczorowe okazje lub chłodniejszy dzień. Snuje się powoli i długo, wygaszając się dopiero po 12-13 godzinach. Wizja jest spójna przez cały rozwój Remember Me, wszystko jest na swoim miejscu.

 

Zawiedzione oczekiwania?

RememberMe

Patrząc na nuty Remember Me, można odnieść wrażenie, że to typowy gourmandowiec. Według mnie, daleko mu do tego. Remember Me jest słodkie, mleczne, nawet trochę maślane, ale jednocześnie ma w sobie tyle elegancji, kunsztu i subtelnej przeciwwagi, że nie kojarzy się wprost ze słodkościami. Ma w sobie ten charakterystyczny, salonowy sznyt, który towarzyszy większości pachnideł Jovoy.

Jednak zwolenników marki może zaskoczyć to, że jest przy tym o wiele przystępniejsze, sympatyczne i łatwe w noszeniu. Myślę, że mogłoby się nawet odnaleźć na półce mainstreamowej perfumerii i dobrze by się sprzedawało. Łączy w sobie wysoką jakość i ciekawy rozwój z uniwersalnością. Da się je nosić chłodniejszym, wiosennym wieczorem, jak i w słoneczny, zimowy dzień. Projektuje równomiernie, jest trwałe i stonowane. Znajdą w Remember Me coś dla siebie różne płcie (o ile lubią słodkie zapachy), ponieważ kompozycja nie skręca jednoznacznie w jedną stronę – to unisex w pełnym tego słowa znaczeniu.

RememberMe
Cecile Zarokian – twórczyni Remember Me. Jeden z najbardziej obiecujących nosów młodego pokolenia.

Mam wrażenie, że Remember Me zaskoczyło wiele osób, które poznały Private Label i spodziewały się czegoś w podobnym stylu. Od tamtego czasu minęło jednak aż 7 lat, a w tym czasie styl Zarokian wyraźnie ewoluował. Obecnie wciąż tworzy świetne i ciekawe pachnidła, ale przy tym dba, by było one przystępne. Nie sili się na krzykliwą oryginalność – dba o rzemieślniczą jakość. I w takie podejście Remember Me się doskonale wpisuje. Dla osób, które szukają przyjemnego, eleganckiego i jakościowego zapachu Remember Me może okazać się strzałem w dziesiątkę!


Bibliografia:

  • Slider –
  • Zdjęcie tytułowe – www.picluck.net/tag/crimepassionnel
  • Zdjęcie 1 – urbanbuddhamusic.wordpress.com/2015/02/27/outlook-festival-2015-opening-concert-2-9-pula-amfitheater/
  • Zdjęcie 2 -indieethos.wordpress.com/2013/11/27/film-review-the-great-beauty-earns-its-title-by-looking-beyond-the-superficial/
  • Zdjęcie 3 – sirwilliamoftheleaf.blogspot.com/2011/01/silky-green-milk-oolong.html
  • Zdjęcie 4 – www.picluck.net/tag/crimepassionnel
  • Zdjęcie 5 – blog.happyfrenchgang.com/2014/09/cecile-zarokian.html