W minioną niedzielę odbyła się druga edycja międzyśrodowiskowej imprezy integrującej miłośników pachnideł z Trójmiasta. Tym razem w formie kiermaszu, na którym perfumaniacy mogli wymieniać się i handlować swoimi pachnącymi zbiorami. Impreza spotkała się z jeszcze większym odzewem niż przed rokiem, gromadząc dziesiątki pasjonatów i ludzi z branży, nie tylko z Pomorza, ale i odleglejszych części Polski. Zapraszam na krótką relację z Perfume Swap.

 

Sami tego chcieliście…

Wzeszłym roku premierowo, trochę na próbę, wpadliśmy z Aliną (Liczi) ze studia Luks Sfera na pomysł, by zintegrować lokalne środowisko perfumaniaków. Choć tamto wydarzenie było o wiele bardziej kameralne i miało trochę inną formułę (pogaduchy, prezentacja i warsztaty), spotkaliśmy się ze sporym zainteresowaniem z różnych środowisk (a nawet mediów), które zachęciło nas by podobną imprezę organizować cyklicznie.

Tym razem, na co wpadła Alina, spotkanie zaplanowaliśmy w formie bardziej aktywnej, ale i pożytecznej. Mowa o kiermaszu, na który każdy uczestnik mógł zabrać niechciane już flaszki i znaleźć dla nich nowy dom, samemu zaś szukając czegoś nowego dla siebie. Prosta formuła zamiany lub handlu pachnidłami – niekomercyjna, oparta na czystej chęci poznawania nowych pachnideł. Tych zaś uczestnicy przynieśli ze sobą mnóstwo, bo praktycznie wszystkie przygotowane stoły były zastawione po brzegi pachnącymi skarbami.

 

W sercu Stoczni

Ponownie impreza odbyła się w studio Aliny – Luks Sferze, której surowy, stoczniowy charakter idealnie nadaje się na tego typu wydarzenie. Alina z artystyczną precyzją zaaranżowała swoją pracownię, rozstawiając minimalistyczne stoły, które po zmroku uzupełniła klimatyczna gra świateł.

Kasja przygotowała Mydlaną Kawiarenkę, podczas której nie tylko oferowała gotowe mydła własnego wyrobu, ale też tworzyła je na miejscu, komponując do nich zindywidualizowane zapachy. Oprócz klasycznych i pilingujących mydeł w kostce, miała też interesujące mydła potasowe i kostki z olejkami do kąpieli. Nie zabrakło też autorskich perfum, opartych w dużej mierze na naturalnych składnikach.

Oprócz pasjonatów, pojawili się u nas ludzie z perfumowej branży. Prywatnie osoby z kilku pomorskich perfumerii, bardziej oficjalnie zaś najstarsza, niszowa perfumeria w Trójmieście – Sopocki Styl, którego właściciele sami są wielkimi pasjonatami zapachów.  Tej okazji zaprezentowali dwie nowe, specjalne marki perfumowe. Herve Gambs już poznałem podczas targów Esxence i ten wybór bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo ich pachnidła zrobiły na mnie spore wrażenie. O Olibere zaś usłyszałem pierwszy raz i tej marce z pewnością poświęcę niedługo więcej uwagi.

 

Do zachodu słońca

Gdy tylko wybiła 16:00 zaczęli pojawiać się pierwsi uczestnicy. Szybko Luks Sfera wypełniła się sporą ilością gości, my zaś z Aliną ledwo nadążaliśmy by z nimi wszystkimi zamienić choćby słowo. Niektórzy przynosili swoje flakony i robili odlewki, inni poszukiwali upragnionych zapachów. Byli obecni doświadczeni hobbyści, ale również osoby, dla których ten świat jest nowością. Niezależnie od płci, wieku czy doświadczenia, wszyscy bawili się wspólnie i wymieniali się doświadczeniami przy jednoczesnym obwąchiwaniu flaszek.

Największą radością napełniały mnie osoby, które chwaliły mi się, że udało im się podczas kiermaszu znaleźć perfumy których szukały i miały w planach ich zdobycie, oraz te, którym ciążył nadmiar flakonów i znalazły na nie nabywców. Był to jasny sygnał, że idea kiermaszu, na którą wpadła Alina, się sprawdziła i rzeczywiście przynosi efekty.

Perfuforum miało podczas kiermaszu solidną „reprezentację”, w postaci moich kolegów – Błażeja, Michała i Kamila (ten ostatni przyjechał specjalnie na imprezę aż z Poznania!). Przynieśli ze sobą mnóstwo interesujących pachnideł i stworzyli świetną atmosferę, która zainteresowała pozostałych uczestników. Idealnie uzmysłowili ideę wydarzenia, dzieląc się również z mniej obeznanymi uczestnikami swoim doświadczeniem i rzadkimi, trudnymi do powąchania na co dzień pachnidłami.

Alina przez całe wydarzenie uwijała się jak mrówka, dbając z jednej strony o gości, z drugiej o organizację i zrobienie zdjęć, które możecie oglądać w tej relacji. Wraz z nadejściem zmroku rozświetliła pomieszczenie swoją staranną aranżacją, tworząc intymny, nienachalny klimat. Sprzyjał on kontemplacji nad zapachami i wymianie doświadczeń, kiedy zrobiło się już trochę mniej tłoczno.

 

Tylko się cieszyć

Jako współorganizatorowi, trochę nie przystoi mi chwalić się sukcesem, ale wychodzę z założenia, że nie jest to sukces wyłącznie mój, Aliny i osób, które pomagały nam wszystko przygotować. To sukces wszystkich tych, którzy tego popołudnia nas odwiedzili. Wszyscy przyczyniali się do budowania cudownej atmosfery, dzieląc się swoją pasją i przyniesionymi pachnidłami.

Nasz perfumowy Swap spotkał się z jeszcze większym zainteresowaniem niż zeszłoroczne wydarzenie. Ze względu na dynamiczną formułę i sporą rotację uczestników, ciężko byłoby mi oszacować ile osób mogło nas odwiedzić.  Myślę jednak, że w godzinach szczytu bawiło się u nas ponad 50 osób. Wiele z tych osób zawiązało podczas tych kilku godzin nowe znajomości i odkryło nieznane wcześniej zapachy. Utwierdzili mnie ponownie w przekonaniu, że jest nas (miłośników pachnideł) mnóstwo i chcemy się wokół tej pasji integrować. Było to bardzo podbudowujące doświadczenie, które mocno zmotywowało do planowania kolejnej imprezy.

 

Zdjęcia: Alina Żemojdzin (studio Luks Sfera)