Po fali „czarnych kolekcji”, które dominowały rynek od kilku lat, nadszedł czas na zmiany. Producenci zaczynają stawiać na biel… i bynajmniej nie tylko w nazwie. Tak uczyniło włoskie Atelier des Ors, prezentując w tym roku Collection Blanche. Jednego z jej przedstawicieli – Nuda Veritas, zdecydowałem się zaprezentować ze względu na urzekającą niewinność i radość, jaką prezentuje. Miła odmiana po latach pod znakiem mrocznych i intensywnych pachnideł, zwłaszcza że pogoda dopisuje lżejszym zapachom. Jak więc pachnie biel w wykonaniu tej francuskiej, niszowej marki?

 

 

 

[Impresja] Wiosenny orszak bóstwa wyczekuje

Nad wysokim fiordem roztacza się łąka złoto-zielona z trawą wysoką, co w słońcu się mieni. Tuż nad przepaścią orszak wesoły wędruje. Na kantele elfy dokazują, a młode panny kwiaty drobne sypią. Złote ich warkocze mieszają się z traw pióropuszami. Nie straszne im nawet chmury ciemne, co nad morskim horyzontem przybierają. Radując się Prawdy wyczekują.

Gdy Nanna, pani Wiosny dziecię powiła, wszystkie żywioły zapragnęły złożyć hołd nowemu bogu. Ciepła mżawka obmyła jego młode ciało, a promienie słońca je ogrzały. Ziemia zrodziła egzotyczne drzewa, co sokiem cytrusowym dziecię nakarmiły, by słowa jego choć cierpkie, zawsze były sprawiedliwe. Z drzew tych spadły tysiące białych płatków, oblekając młodego Forsetiego w najwspanialszą tunikę. Cała Północ świętowała, bo do ich krainy wreszcie zawitały pokój i prawda.

 

Czasem słońce, czasem deszcz

 

W Nagiej Prawdzie (łac. Nuda Veritas) wybija się na pierwszy plan przede wszystkim optymizm i delikatność, jaką od pierwszych chwil roztacza pachnidło. Cytrusowe otwarcie jest zwiewne, zielone i soczyste. Zazwyczaj nuty głowy są krótkotrwałe i intensywne. W tym przypadku jest inaczej – od początku kwiat pomarańczy i bergamotka rozwijają się subtelnie, a molekuła Calone nadaje im lekko mokrego (ale nie morskiego), zielonego efektu, który kojarzy się z poranną rosą lub kwitnącą roślinnością zroszoną wiosennym deszczem.

Równie subtelne jak otwarcie jest samo przejście do akordu średniego. Nie wiadomo kiedy, Nuda Veritas rozwija swój profil o świetlisty, niewinny jaśmin. Lekko słodkawy, głęboki, naturalny. Kompletnie niepodobny do ostrego i kwaśnego aromatu najpopularniejszego syntetycznego odpowiednika tej rośliny (Hedione). W sercu kompozycji dominuje zdecydowanie naturalny olejek jaśminowy, idealnie współgrający z wiosenną, ciepłą aurą tego pachnidła. I wcale nie jest to jaśmin oklepany, kojarzący się ze środkami czystości. Tutaj zyskuje wiele wymiarów, rozwija się z gracją i nienachalnie, a co więcej, można się nim długo cieszyć.

 

Bazowy akord jest zaś neutralny. Pozostawia na skórze subtelny, słodkawy aromat świeżych kwiatów w połączeniu z roślinnym piżmem. Z czasem dominujący staje się Ambroxan, dodając balsamiczno-wodnego ciepła. Stabilizuje kompozycję, która bardzo powoli dogasa na skórze. Do samego końca towarzyszy nam lekkość i aksamitna delikatność. Niestety, jak dla mnie, pod koniec jest już też nieco nudno. Przyznaję jednak, że pasuje to i do całokształtu kompozycji i tego, co przychodziło mi do głowy myśląc o tym, jak może Biała Kolekcja pachnieć.

 

 

Na najradośniejsze chwile

Od Nuda Veritas bije wyraźny optymizm i pogoda ducha. Nosząc taki zapach, człowiek dosłownie ma ochotę uśmiechnąć się i cieszyć. Cieszyć się nawet nie z samego zapachu, który jest delikatny i nienachalny, ale z jakiejś szczęśliwej dla niego chwili.
Dlatego też myśląc o zastosowaniu zapachu od razu przyszły mi do głowy uroczystości takie jak ślub, chrzciny czy komunia. Często chcemy organizować ważne dla nas wydarzenia w letnim okresie, aby przeżywać je przy błogiej, słonecznej pogodzie. Chcemy otoczyć się nienachalną, dopełniającą elegancją – kwiatami, lekkimi tkaninami, bielą lub pastelowymi barwami. Myślę, że warto byłoby dopełnić taką atmosferę pasującym zapachem. I właśnie Nuda Veritas wpisuje się tutaj według mnie idealnie. Jest elegancka, subtelna i radosna. Wyczuwalna jest długo, ale projektuje umiarkowanie. Nie ma w sobie nic, co odwracałoby uwagę lub mogło nieprzyjemnie się kojarzyć.

 

Sam muszę przyznać, że wolę cięższe i intensywniejsze zapachy. Nuda Veritas raczej nie zagości u mnie na stałe. Jednak muszę przyznać, że w obecnej aurze bardzo miło przeprowadzało mi się testy. Nuda Veritas dostarczyło mi sporo radości, mimo że tak naprawdę, nie jest jakimś imponującym pachnidłem. Jest po prostu dobrze skomponowane i ma jasno zdefiniowany styl. Dlatego też nietrudno go polubić i znaleźć dla niego miejsce. Coś czego często brakuje perfumom, które bywają interesujące i noszalne, ale jak przychodzi co do czego, nie wiadomo kiedy je założyć. Myślę, że z Nuda Veritas jest inaczej – raz powąchacie i już będziecie mieli na nie pomysł.

 


Bibliografia:

  • Slider – plus.google.com/+ausliebezumduft
  • Zdjęcie tytułowe – osswaldnyc.com/products/nuda-veritas?variant=8647482277997
  • Zdjęcie 1 – www.parfumerie-aristide.com/atelier-des-ors-collection-blanche/contenu_5648.html
  • Zdjęcie 2 – mobile-cuisine.com/did-you-know/orange-blossom-fun-facts/
  • Zdjęcie 3 – www.flickr.com/photos/strawberry_mood/8888920715
  • Zdjęcie 4 – http://acoastalbride.com/romantic-cotton-field-bridal/