Mówi się, że żeglarstwo to sport dla dżentelmenów. Kto rzeczywiście ma z nim do czynienia, z pewnością wie, że wizerunek schludnych panów w granatowych marynarkach i białych spodniach na lśniącej łodzi zazwyczaj można rozbić o kil jachtu. Jednak jednostek J Class z pewnością nie powstydziłby się żaden dżentelmen, tak jak i samej atmosfery imprez towarzyszących zmaganiom tej klasy.

http://www.jclassyachts.com/image/379977
1 © fot. Jesus Renedo

Czym właściwie jest J Class?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zarysować sytuację na polu zmagań angielsko-amerykańskich w legendarnym wyścigu regatowym America’s Cup. Na przełomie XIX i XX wieku to Anglicy próbowali odebrać puchar Amerykanom, którzy z każdą edycją wystawiali coraz potężniejsze jednostki. Zdeterminowany szkocki baronet, sir Thomas Lipton, wielokrotnie rzucał rękawicę obrońcom pucharu, wystawiając w zawodach swoje starannie zaprojektowane łodzie regatowe. Amerykanie z New York Yacht Club byli jednak za każdym razem o krok przed nim. Dopiero na początku XX wieku doszli do wniosku, że zmagania jachtów o znacznie różnych parametrach są niezbyt sprawiedliwe i w porozumieniu z Liptonem przyjęli tzw. Universal Rule, którą brano pod uwagę przy przeliczaniu czasu zawodników. Był to wzór obliczający tak zwany rating jachtu, będący wypadową jego wyporności, długości linii wodnej i powierzchni ożaglowania. Spory zaczęły się przy ustalaniu dopuszczalnej długości jachtów, przerwała je jednak nadciągająca wojna.

images.marinermuseum.org
2. Shamrock V – jacht wystawiony w 1930 roku do America’s Cup przez Sir Thomasa Liptona

Pierwsze ograniczenia wymiarów

Pod koniec lat dwudziestych sir Thomas Lipton i New York Yacht Club ustalili, że w następnej edycji America’s Cup powalczą jachty o wartości ratingowej siedemdziesiąt sześć i długości linii wodnej od siedemdziesięciu pięciu do osiemdziesięciu siedmiu stóp. Określono je mianem J Class. W latach 1930 – 1937 to właśnie jednostki tej klasy walczyły ze sobą w wyścigu o Puchar Ameryki. Było to wydarzenie przełomowe, ponieważ pierwszy raz zdecydowano, że do walki staną bardzo zbliżone do siebie jachty. O zwycięstwie mogły więc decydować niuanse techniczne i zdolności załogi. Amerykanie, posiadając znacznie większy budżet od Brytyjczyków, mogli jednak pozwolić sobie na zastosowanie nowocześniejszych technologii, co wciąż dawało im przewagę w regatach. Nie były to już jednak takie dysproporcje jak jeszcze przed kilkoma laty. Wszystkie „joty” mogły pochwalić się świetnymi, jak na tamte czasy, osiągami oraz klasyczną, sportową linią kadłuba. To czyniło je jednymi z najpiękniejszych łodzi regatowych dwudziestolecia międzywojennego (a według niektórych w całej historii żeglarstwa).

images.marinermuseum.org
3. Ranger (na pierwszym planie) podczas America’s Cup w 1937

Jachty J stanowią prawdopodobnie najbardziej reprezentacyjną klasę regatową w świecie żeglarskim. Choć czasy jej świetności przypadają na lata 30. XX wieku, wciąż istnieje mnóstwo miłośników „jot”, którzy co roku mogą obserwować zmagania jednostek w kilku pokazowych wyścigach tej klasy, towarzyszących dużym imprezom żeglarskim, w tym legendarnemu America’s Cup. W ramach trzydziestej piątej edycji Pucharu Ameryki w czerwcu tego roku można było je podziwiać w wyścigu J Class Regatta, który zwyciężył Lionheart.

http://www.jclassyachts.com/image/271653
4. Lionheart © fot. Ed Holt

Pionierskie jednostki J Class

Lionheart jest młodym przedstawicielem tej klasy – został zwodowany w 2010 roku. Z dziesięciu przedwojennych jednostek, które walczyły w latach trzydziestych o Puchar Ameryki, zachowały się tylko trzy: Shamrock V, EndeavourVelsheda. Nie oznacza to jednak, że przez ostatnich osiemdziesiąt lat były w ciągłym użyciu. Na całej tej trójce swoje piętno odcisnęła wojna, a ich odnowienie jest zasługą pasjonatów i hojnych inwestorów. Jako że dokumentacja techniczna zniszczonych jednostek się zachowała, powstają wciąż nowi przedstawiciele klasy J.

http://www.jclassyachts.com/image/449211
5 Ranger podczas St Barths Bucket 2016 © fot. Cory Silken
http://www.jclassyachts.com/image/422341
6. Lionheart i Velsheda podczas Falmouth Regatta 2015© Andrew Wright
7. Mesa Endeavour
8. Kajuta Rainbow

Jachty klasy J, w przeciwieństwie do wielu współczesnych jednostek regatowych, mogą pochwalić się również wyjątkowo eleganckim, klasycznym wykończeniem. Zaglądając do wnętrza, możemy zobaczyć widok, którego mógłby pozazdrościć niejeden jacht luksusowy: drewniane, starannie wykończone meble, którym nadano wysoki połysk, wygodne kajuty z szerokimi łóżkami, duża, dobrze oświetlona mesa. To już z pewnością nie jachty, które mają jedynie wygrywać zawody. Zapewniają doskonałe warunki do komfortowej, wielodniowej żeglugi i stanowią wizytówkę świata żeglarskiego, zwłaszcza regat America’s Cup, z którymi są nierozerwalnie związane swoją historią.

http://www.jclassyachts.com/image/333513
9. © Ian Roman

Autor: Alan

Źródła zdjęć:

  1. http://www.jclassyachts.com/image379977
  2. http://images.marinersmuseum.org
  3. http://images.marinersmuseum.org
  4. http://www.jclassyachts.com/image271653
  5. http://www.jclassyachts.com/image449211
  6. http://www.jclassyachts.com/image/422341
  7. https://megayachtnews.com
  8. http://www.yachtworld.co.uk
  9. http://www.jclassyachts.com/image333513
  • Henry M. Stanley

    Przepraszam, nie mam o tym pojęcia, ale ilu ludzi jest potrzebnych do pływania takim jachtem? I jak wygląda skład takiej załogi?

    • To jest bardzo dobre pytanie! Ciężko mi powiedzieć, jaka jest minimalna liczba załogi, która byłaby zdolna do prowadzenia pod żaglami takiej jednostki – podejrzewam, że w dużej mierze zależy to od konkretnej „jotki”, bo każda ma trochę inne rozwiązania techniczne. Podczas regat załoga liczy 30-40 osób, z czego większość to bardzo doświadczeni żeglarze regatowi, przygotowani do swoich funkcji – bowmeni, pitmeni, grinderzy, trymerzy itd.

      • Henry M. Stanley

        Dziękuję