Jednym z moich ulubionych zajęć jest przywracanie do życia przedmiotów, które czasy swojej świetności mają już za sobą lub którym przydarzył się nieszczęśliwy wypadek. Dotyczy to  zarówno ubrań, jak i mebli czy butów… Zaglądając do szafy z obuwiem, stwierdziłem, że przyszedł czas na kolejną małą renowację. Na linii działań znalazły się wiśniowe oksfordy Berwicka. Sprawa wydawała się prosta, i taką też się okazała.

Buty wymagały dodatkowych zabiegów profilaktycznych, więc oddałem je do zakładu szewskiego. Zostały na nowo podzelowane skórą, a ich krawędzie wykończone woskiem na gorąco. Ponadto półwkładki prosiły się o wymianę, a zapiętki były już przetarte, więc to również zostało naprawione.

Pierwszą i najważniejszą przy pielęgnacji rzeczą są pełne prawidła. Najlepiej, aby znajdowały się w każdej parze obuwia zawsze, gdy nie znajduje się ono na nogach: pomaga to przywrócić butom pierwotny kształt, niweluje załamania na skórze oraz ułatwia usuwanie wilgoci. Więcej o prawidłach możecie przeczytać w naszym wcześniejszym wpisie poświęconym temu zagadnieniu >>tutaj<<. Renowacja przebiegła następująco:

Najpierw oczyściłem buty z brudu i kurzu, który się na nich zgromadził, a następnie umyłem je wodą z mydłem. Zabieg ten dobrze jest wykonać na początku każdej renowacji butów. Wcześniej używałem szarego mydła, lecz od dłuższego czasu korzystam z mydła do skór firmy Saphir. Różnica jest widoczna, już samym mydłem udało się przywrócić buty do poprzedniej formy i pozbyć większości wcześniej naniesionych past i innych specyfików.

Następnym krokiem było głębokie oczyszczenie skóry renomatem. Po wszystkim buty powinny wyschnąć w spokoju z dala od źródeł ciepła, takich jak na przykład kaloryfery.

Gdy wyschły, nadałem im odpowiedni kolor i nasycenie. W tym wypadku w zupełności wystarczyły kremy do butów, jednak w przypadku mocnej zmiany barwy warto użyć specjalnych farb do skóry.

Gdy buty odpocz już po nakremowaniu, można zabrać się za pastowanie i polerowanie.

Autor: Dawid