Wiele osób pragnących zacząć przygodę z szyciem miarowym ma na początku ten sam dylemat – czy od razu szyć bespoke, czy może najpierw spróbować made to measure? Aby ułatwić ten wybór, przygotowałem kilka kryteriów, które dobrze jest wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji.

Zanim jednak przejdziemy do porównania konkretnych kryteriów, postaram się rozwinąć dla tych, którzy jeszcze tego nie wiedzą, czym są bespokemade to measure. Obie nazwy określają proces szycia miarowego i właśnie ze względu na specyfikę procesu się je rozróżnia. Bespoke jest bardziej tradycyjny i zaawansowany – realizuje szytą odzież od podstaw, to jest od skonstruowania indywidualnego wykroju pod klienta. Zazwyczaj całość realizuje się w pracowni krawieckiej. Made to measure (w skrócie MtM) jest natomiast procesem, w którym mamy do czynienia z gotowym szablonem, który jest dostosowywany do klienta (przede wszystkim wymiarów jego ciała). Na podstawie tak zmodyfikowanego szablonu zamówienie jest realizowane w szwalni. Niekiedy może wyglądać też tak, że klient mierzy wyjściowy egzemplarz (na przykład garnituru), który spina się na nim i nanosi poprawki.

Powyższe opisy są dość ogólne, a i tak muszę podkreślić, że nie zawsze procesy te (w szczególności MtM) tak wyglądają. Obecnie firmy prześcigają się w pomysłach na realizowanie procesu szycia. Istnieje mnóstwo pracowni, które oferują usługi pośrednie między MtM, a bespoke (problematykę ich nazewnictwa zostawmy na kiedy indziej). Dlatego czytając poniższe porównania, proszę nie brać podanych charakterystyk za absolutny pewnik, ponieważ powstały w oparciu o modelowy przykład (z uogólnienia moich doświadczeń) tych procesów – przed złożeniem zamówienia warto dopytać o szczegóły w konkretnej pracowni i dopieto wtedy wyciągać wnioski.

Projekt

Nasz pomysł jest podstawą przy dokonywaniu wyboru. Już sama kwestia tego, co chcemy uszyć i jak bardzo ma być to być spójne z naszą wizją, może zadecydować o wyborze procesu. Proces bespoke nie stawia wyraźnych ograniczeń (pomijając te wynikające ze stylu pracowni) i pozwala na naprawdę wiele. W przeciwieństwie do MtM, które ograniczenia posiada. A jest ich całkiem sporo (w zależności od tego, co w ramach usługi umożliwia konkretny zakład). Musimy się więc pogodzić, że czasami będziemy zmuszeni wybrać bespoke albo, szyjąc MtM, pójść na kompromis i zrezygnować z niektórych elementów naszego projektu. Do istotnych komponentów odzieży, których zazwyczaj made to measure nie pozwala modyfikować, możemy zaliczyć na przykład szerokość i kształt klap marynarki, układ guzików w marynarce, jej konstrukcję, ręczne wykończenie, wszycie rękawów, kształt i położenie kieszonki piersiowej i kieszeni bocznych, długość wyłogów kołnierzyka koszuli. Niemniej jednak istnieją usługi MtM, które mogą oferować modyfikację wymienionych elementów (w cenie lub za dopłatą), nie jest to jednak zbyt często praktykowane. Z reguły MtM daje możliwość jedynie dopasowania do ciała i wyboru tkaniny, a sam krój jest niemodyfikowalny w żaden sposób. Trzeba też wziąć pod uwagę, że niektóre zakłady MtM nie zrealizują specyficznych zamówień, na przykład surduta, kombinezonu (siren suit), czy marynarki nehru. Są to na tyle rzadko spotykane (przynajmniej w Polsce) ubiory, że prawdopodobnie zakład nie będzie posiadał ich szablonów. Takie ograniczenia mogą być jednak zaletą, jeśli nie mamy konkretnej wizji albo szukamy czegoś niewyszukanego – wówczas made to measure może okazać się bezpieczniejszym i łatwiejszym procesem od bespoke, w którym jest zdecydowanie więcej miejsca na błędy. Szczególnie łatwo o nie, gdy klient jest niedoświadczony, a pracownia nierenomowana. Warto jednak dodać, że podczas szycia bespoke jest dużo okazji do zmian w trakcie realizacji (choć na poszczególnych etapach nie wszystko da się zmienić). Zazwyczaj mamy też kontakt z osobą realizująca zamówienie (krawiec/krojczy), więc możemy omówić wszystkie niejasności i wątpliwości. W przypadku MtM po zebraniu miary i wypełnieniu formularza zamówienia projekt jest realizowany w szwalni, więc raczej nie ma miejsca na ewentualne zmiany.

Sylwetka

Szyjąc na miarę, pragniemy, by zamówienie leżało na nas idealnie, a przynajmniej lepiej niż odzież konfekcyjna. Każdy z nas ma budowę ciała mniej lub bardziej różniącą się od modelowej. Przy sylwetce mniej odstającej problem jest rzecz jasna mniejszy i skrojenie dobrze leżącego ubioru jest o wiele prostsze. Problem zaczyna się, gdy nasza sylwetka jest trudna. Choć made to measure oferuje modyfikację szablonu na podstawie wymiarów klienta, to ma swoje ograniczenia. Podczas procesu MtM zbiera się bowiem szereg podstawowych wymiarów, za pomocą których można dopasować odzież do klienta o dość standardowej budowie. Niektóre różnice anatomiczne wymagają natomiast zaawansowanej modyfikacji wykroju, a często nie da się dokładnie ich przewidzieć i zmiany trzeba nanosić stopniowo, uwzględniając, jak zszyta już odzież leży na kliencie. Co więcej, choć teoretycznie takim właśnie przypadkom służy bespoke, to nie każdy krawiec będzie w stanie skroić i dopasować ubiór do niestandardowej sylwetki tak, by wyglądało to naprawdę dobrze (a czasami będzie to wręcz niemożliwe – nie oszukujmy się, krawiectwo to nie magia). Niemniej jednak bespoke stwarza możliwość dobrego skrojenia ubioru dla mocno niestandardowej sylwetki, z czym made to measure nieczęsto sobie radzi.

Czas

Czas jaki mamy na uszycie stroju oraz nasza dyspozycyjność odgrywają niebagatelną rolę. Niezależnie, jaki proces wybieramy, starajmy się nie robić tego na ostatnią chwilę i zawsze doliczajmy jakiś margines błędu. Gdy już jednak zdarzy się, że czasu jest niewiele, trzeba wiedzieć, że zazwyczaj proces bespoke pochłania o wiele więcej czasu i wymaga większej liczby spotkań niż made to measure. Trudno określić, jakiego rzędu są to różnice – najlepiej dowiadywać się w pracowni lub salonie. Wpływ na to ma nie tylko okres, w którym szyjemy i popularność pracowni, ale również specyfika naszego projektu (czasami trzeba na przykład poczekać na zamówioną tkaninę). Na podstawie własnego doświadczenia czas potrzebny na realizację procesu made to measure liczę w tygodniach, bespoke natomiast w miesiącach (choć nie jest to reguła i zdarzają się realizacje bespoke szybsze niż niejedno MtM). Bespoke wymaga też większej dyspozycyjności – podstawą są trzy, cztery spotkania, ale na dobrą sprawę szanująca się pracownia powinna wypuścić klienta dopiero wtedy, gdy zamówienie leży na nim dobrze. Jeśli więc ma on trudniejszą sylwetkę, a krawiec jest perfekcjonistą, należy spodziewać się większej ilości wizyt. Made to measure obejmuje zazwyczaj dwa spotkania – zebranie miary i odbiór. Są jednak zakłady, które dodają trzecie spotkanie (przymiarkę), podczas którego nanoszone są korekty.

Cena

To ostatnie kryterium, i to dość problematyczne, ponieważ rozstrzał cenowy jest ogromny w zależności od renomy zakładu i regionu. Przyjęło się sądzić, że bespoke jest droższe od made to measure (i ma to swoje logiczne uzasadnienie, ponieważ zazwyczaj zajmuje więcej czasu i obejmuje więcej czynności). Jest tak w istocie, gdy przyjrzymy się cennikowi zakładów, które oferują zarówno usługę bespoke, jak i made to measure. Jednak bez problemu znajdziemy (nawet w tym samym mieście) pracownię krawiecką, która za bespoke liczy sobie znacznie mniej niż zakład szyjący MtM. Takie budżetowe bespoke jest jednak wielce ryzykowne, szczególnie dla osoby, która nie ma doświadczenia w szyciu. Istnieją oczywiście chlubne wyjątki, miejsca, gdzie rzeczywiście można przyzwoicie zrealizować bespoke w cenie MtM lub niższej. Główną rolę odgrywa w takim przypadku renoma zakładu. Jeśli mamy niski budżet i nie chcemy podejmować ryzyka, bezpiecznie będzie postawić na popularne made to measure, cieszące się dobrymi opiniami. Jeśli jednak chcemy koniecznie budżetowego bespoke, rozsądnie będzie zrobić dobry rekonesans (najlepiej skontaktować się z klientami zakładu i obejrzeć uszyte dla nich egzemplarze). Można też poprosić o towarzystwo znajomego, który ma doświadczenie w szyciu miarowym.

Podane wyżej wyznaczniki nie są z pewnością jedynymi, ale wydaje mi się, że kluczowymi, kiedy wybieramy, czy zacząć szycie miarowe od bespoke, czy made to measure. Rozważając je, z pewnością łatwiej będzie nam podjąć decyzję. Ponieważ jednak ilość usług tego typu jest na rynku ogromna, ciężko uznać, że samo wzięcie ich pod uwagę załatwi sprawę. Kiedy już zdecydujemy się, w jakim systemie szyć, musimy jeszcze umiejętnie wybrać zakład. Więcej o tym napiszemy w przyszłości, a tymczasem możemy podyskutować w komentarzach o bespoke i MtM.

Część zdjęć powstała we współpracy ze sklepem Zbigniew Famuła Klasyczne Buty.

 

Autor: Alan