Wpis gościnny autorstwa Macieja Siudka.

Jakiś czas temu zdecydowałem się na szycie na miarę garnituru wizytowego u pana Michała Stenki, który swój zakład ma w Żukowie pod Gdańskiem. Teraz chciałbym zaprezentować gotowy garnitur, który zdążyłem przetestować. Z góry zaznaczam że to moja prywatna ocena, a jestem człowiekiem, więc nie jestem nieomylny, ale postaram się wszystko opisać rzetelnie i skrupulatnie. Zapraszam.

Zacznę od spodni. No cóż, koń jaki jest, każdy widzi. Długość bez zarzutów, prosiłem o nieco krótsze oraz węższe nogawki, aby wprawne oko zobaczyło czasem nieśmiało wychylające się skarpetki, i tak też się stało. Szerokość w pasie raczej nie budzi większych emocji. Co do zapinania również nie szalałem, guzik plus zamek – klasyka. Z ciekawszych rzeczy zamówiłem bilonówkę (kieszeń na monety), ponieważ mi się podoba i miałem taką możliwość. Co do poziomu jej wykonania nie mam większych zarzutów, aczkolwiek wydaje mi się minimalnie za ciasna, to znaczy wkładanie monet nie jest tak komfortowe, gdyż górna linia jest dosyć sztywna.

Guziki na szelki to również klasyka gatunku, nie zauważyłem mankamentów.

1. Konstrukcja

Jest to oczywiście full-canvas, co wiąże się z płótnem. Nie ingerowałem w twardość itp., ponieważ brakuje mi doświadczenia (pierwszy raz szyłem na miarę) i bałem się że coś zepsuję, dlatego na tej płaszczyźnie mogę niewystarczająco zadowolić weteranów krawiectwa miarowego.

Jakie są moje odczucia? Bardzo przyjemne, nie da się ukryć. Jest to faktycznie inne uczucie, marynarka zachowuje się bardzo naturalnie, nie krępuje ruchów. To przysłowiowa druga skóra. Jest faktycznie spora różnica między sklepową odzieżą (konfekcją), a szyciem u krawca, głównie pod względem komfortu noszenia i dopasowania. Często odzież RTW (Ready To Wear) jest dosyć sztywna i zachowuje się jak zbroja, a tutaj jest zupełnie inaczej. Marynarka podąża za ruchami właściciela będąc ciągle w przyjemnym dla oka ułożeniu (np. przy podnoszeniu rąk czy w czasie skrętów tułowia).

2. Rękawy

Rękawy posiadają oczywiście funkcjonalne guziki i tutaj pojawia się moje pierwsze poważniejsze zastrzeżenie (o którym napisze więcej w dalszej części), czyli dosyć wąskie dziurki, co utrudnia zapinanie i rozpinanie. Może to kwestia rzadkiego korzystania z tej funkcji, jednak miałem problem z rozpinaniem guzików. Moim zdaniem powinno iść to nieco lżej. Sam ich rozstaw oceniam bardzo dobrze (np. w żakiecie z SuitSupply guziki lekko na siebie nachodzą).

 

Długość z pewnością na plus, mankiet koszuli cały czas lekko wystaje niezależnie od pozycji. Chwilami wydawało mi się, że rękawy lekko się marszczą i mogłyby być troszkę szersze, ale to raczej kwestia złej koszuli, która sama rolowała się pod rękawem. Z innymi koszulami nie miałem tego problemu. Muszę to jeszcze przetestować.

Wszycie rękawów. Myślałem nad wszyciem koszulowym, ale zdecydowałem się na klasyczne, co wyszło bardzo dobrze. Od środka widać ręczną robotę. Generalnie na plus.

3. Klapy

Miód. Jedenaście i pół centymetra jakby zrodzone z księcia Karola. Same nie są lotniskowcem i nie zakrywają poszetki (w klatce nie jestem zbyt szeroki, więc większy rozmiar wyglądałby raczej komicznie), jednak prezentują się okazale i klasycznie. Na pewno dodają bardzo dużo charakteru i stylu, ale o tym chyba nie trzeba mówić.

 

Oczywiście nie są zaprasowane, tylko lekko się rolują. Nie prosiłem o większe rolowanie i przyznam, że troszkę żałuję (efekt końcowy mnie zadowala, ale u góry jest już nieco płasko. Oceńcie sami, jak dla mnie wyszło dobrze, jednak mogłoby być lepiej.

4. Podszewka i detale

Tak jak wspominałem wybór nie był duży, ale znalazłem wzór i kolor, który mi pasował. Chyba wypadło nieźle, oceńcie w komentarzach. Wykończenie w środku bardzo ładne.

Kieszenie cięte po lekkim skosie oraz biletówka dodają ekstrawagancji. Tutaj też pojawia się ciekawa rzecz: kieszenie od środka zostały wyszyte tym samym materiałem co podszewka. Zabieg wyszedł świetnie, ponieważ w założeniu projekt miał być dosyć oryginalny. Ten element najbardziej mi się podoba, niby prawie nikt nie zobaczy, ale dodaje oryginalności.

 

5. Wykończenie

Tutaj są elementy, które wypadają gorzej. Zraziło mnie trochę, że po kilku godzinach użytkowania (co prawda dosyć intensywnego – na studniówce) górny guzik lekko się poluźnił, a od środka wypadła część nitki. I choć to pojedynczy przypadek, to mimo wszystko dosyć rażący. Również wewnątrz spodni znalazłem luźne nitki. Mam wrażenie, że obszycia dziurek na guziki mogłyby zostać lepiej wykonane. Do pozostałych elementów wykończenia nie mam zastrzeżeń.

 

Całość prezentuje się następująco:

6. Moje rady

a) Szyjąc na miarę, warto bardzo dokładnie wszystko zaplanować. Było to moje pierwsze szycie bespoke, więc sporo rzeczy powinienem był sam lepiej przemyśleć. Żałuję, że zapomniałem poprosić o wyhaftowanie nazwiska, przy trzeciej przymiarce było już na to za późno. No cóż, lekcja dla mnie.

b) Najlepiej trzymać się planu i wszystko na bieżąco sprawdzać, aby uniknąć pomyłek i nieporozumień.

c) Warto patrzeć na szczegóły.

Z mojej strony to wszystko. Pana Stenkę oceniam bardzo pozytywnie i na pewno do niego wrócę. Postaram się odpowiedzieć na pytania, ale ostrzegam, że nie jestem encyklopedią mody męskiej. Mimo wszystko postaram się odpowiedzieć tak dobrze jak mogę.

Autor: Maciej Siudek

  • Jan Hylla

    Mam
    wrażenie, że na zdjęciu, gdzie stoisz tyłem, coś niedobrego stało się
    ze spodniami (albo stoisz jakoś krzywo), takie samo mam spostrzeżenie do
    tego jak układa się rękaw marynarki z tyłu.
    No i klapa mogłaby nieco mocniej zachodzić na brustaszę.

    Ale to tylko moje zdanie. Poza tym taki garnitur to klasyka, coś co warto mieć w szafie. Podobno pierwszy bespoke nigdy nie wychodzi idealnie, ale efekt końcowy można określić jako zadowalający. Będzie już tylko lepiej 😉

  • Sztukas Wojenny Dandwaffe

    Podoba mi się tkanina, zarówno główna jak i podszewka. Nie podobają mi się do końca klapy – tak jak mówi Janek, gdyby jeszcze troszkę zaszły na brustaszę, byłyby idealne, ale to moja osobista preferencja. Nie są złe! Nie podoba mi się natomiast zupełnie to co się dzieje z tyłu garnituru, to błąd krawiecki, a same rękawy moim zdaniem zyskałyby na tym, gdyby je wyszczuplić. Ale gratuluję pierwszej realizacji. Oddałbym ją jeszcze mistrzowi do poprawienia, niemniej taki garnitur w szafie to mały skarb.

    PS Nachodzące na siebie guziki, czyli po angielsku „kissing buttons”, nie stanowią błędu, wprost przeciwnie, SS wykorzystuje je w sposób bardzo umiejętny w swoich marynarkach.

    • Maciej Siudek

      Dziękuję bardzo, nie wiedziałem o takim zabiegu z guzikami 😉
      Człowieka uczy się całe życie 🙂

  • Alfred

    Garnitur ładny, niezwykle klasyczny i elegancki. Samego kroju nie będę oceniał, choć uważam, że biletówka i garnitur wizytowy raczej nie powinny iść w parze. Plecy są, moim zdaniem, zwyczajnie nieudane, powinny być gładkie jak stół, a tymczasem nieładnie się marszczą. Dziurki rzeczywiście są niepięknie obszyte…
    Ale tyle z minusów, sam garnitur prezentuje się naprawdę zacnie, czekam na kolejne zamówienia:)
    Jeśli jeszcze wolno spytać, to jaki był koszt usługi i jaka tkanina została użyta?

    • Maciej Siudek

      1200zł kosztowała igła, tkanina to oczywiście wełna o skrętności 120′. Niestety nie pamiętam tkalni :<

  • Pingback: Zapraszamy do współpracy! – The Elegance of...()