Dla miłośników i znawców nisza perfumeryjna zazwyczaj nie stanowi żadnej tajemnicy. Wręcz przeciwnie – często kierują oni swoją uwagę wyłącznie na niszę perfumeryjną. Jednak badania pokazują, że większość Europejczyków wciąż zaopatruje się wyłącznie w kosmetyki dostępne w popularnych sieciach perfumeryjnych/drogeryjnych. Wraz ze wzrostem popularności zakupów internetowych można zaobserwować zwiększające się zainteresowanie niszowym segmentem perfum, który w takiej formie sprzedaży jest łatwo osiągalny. Wciąż jednak liczba osób, które sięgają po takie perfumy jest niewielka na tle ogółu użytkowników perfum. Stąd dalsza popularyzacja niszy wydaje mi się zasadna.

Jesteśmy ciekawi, jak sytuacja wygląda wśród naszych czytelników, dlatego jeszcze przed przystąpieniem do artykułu, zapraszamy Was do wypełnienia krótkiej ankiety, dzięki której dowiemy się, czy mieliście już okazję zapoznać się z niszą oraz jaką formę zakupu perfum preferujecie. Wyniki zostaną opublikowane przy okazji następnych artykułów w tej tematyce.

Nisza perfumeryjna – co do niej należy?

Przechodząc do sedna artykułu, przydałoby się rozważyć, czym właściwie jest nisza perfumeryjna, czy ten segment ma jakieś wyraźne granice, a także co właściwie decyduje o zakwalifikowaniu do niego. Okazuje się, że nie jest to temat oczywisty i nawet wśród znawców perfum można zaobserwować niezgodność co do określania tego, co jest niszą, a co nią nie jest. Zgodność panuje tylko w jednej kwestii – mianem niszowych nie określa się pojedynczych dzieł perfumeryjnych, lecz całą ofertę producenta. Co za tym idzie, nawet taki „biały kruk” jak Gucci Pour Homme nie będzie zaliczony do niszy, ponieważ pozostałe produkty domu Gucci są powszechnie dostępne na półkach perfumerii. Można więc mówić raczej o niszowych producentach, niż o konkretnych niszowych pachnidłach.

Jeśli chodzi o kryteria określania producentów jako niszowych, to najpopularniejsze jest obecnie kryterium dostępności. Według niego niszę tworzą ci producenci, których oferta nie jest dostępna w dużych sieciach perfumeryjnych. To obiektywna metoda klasyfikacji, jednak w obecnych czasach może przysporzyć kłopotów, ponieważ oferta sieci wciąż się zmienia. I tak na przykład niszowy Serge Lutens jest w Polsce dostępny w salonach jednej z dwóch największych sieci perfumeryjnych, podobnie jak Amouage (w wielu kręgach uważane za synonim niszy), które jest oferowane w niemieckich salonach dużej europejskiej sieci. Kryterium dostępności zamazuje się jeszcze bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę największe perfumerie internetowe, które mają pokaźną ofertę pachnideł od producentów niszowych. Mimo wielu takich wyjątków wciąż jest to najpopularniejszy warunek zaliczenia do niszy.

Ceny

Kolejnym kryterium jest przystępność cenowa. Według niego niszowe są pachnidła tych producentów, którzy są niepopularni ze względu na wysokie ceny produktów. Nie są to więc w teorii pachnidła, na które może sobie pozwolić przeciętnie zarabiająca osoba. Niestety taki podział ma sporo wad – nikt dotąd nie odważył się bowiem ustalić granicy cenowej, która mogłaby jednoznacznie oddzielić niszę od mainstreamu. Jest to właściwie niemożliwe, bo każdy będzie budował tę granicę przez wzgląd na swoje zarobki. Ponadto wielu popularnych producentów ma w ofercie „luksusowe” linie pachnideł, których ceny mocno odznaczają się na tle regularnej oferty. Doskonałym tego przykładem może być Tom Ford i jego linia Private Blend czy La Collection Privee od Diora. Ceny tych pachnideł bez wątpienia pozwoliłyby je zaliczyć do niszy, jednak powszechnie się tego nie robi. Z drugiej strony nie brakuje marek niszowych, które mają bardzo umiarkowane ceny (Geo F. Trumper, L’artisan Parfumeur). Stąd też kryterium przystępności cenowej nie cieszy się popularnością.

Jakość

Innym, najbardziej subiektywnym i mającym najwięcej odmian jest kryterium jakościowe. Najpopularniejsza jego odmiana określa niszą te pachnidła, które uciekają swoim charakterem od trendów perfumeryjnych – cechują się specyficznymi woniami, które nie każdemu przypadną do gustu. Na przykład niszą mogłyby być perfumy z dominującą nutą kadzidła czy ziemistej, stęchłej paczuli. Nie brakuje jednak popularnych pachnideł, które takie akordy posiadają i które cieszyły się (bądź wciąż cieszą) uznaniem (Sahara Noir od Toma Forda czy zielone Polo od Ralpha Laurena). Z drugiej strony w samej niszy nie brakuje zapachów idealnie wpasowujących się w trendy, nieoryginalnych i niezachwycających niczym prócz dobrego wykonania. I tutaj dochodzimy do kolejnej odmiany kryterium jakościowego, której zwolennicy określają mianem niszy pachnidła odznaczające się doskonałą jakością składników i spójną, przemyślaną konstrukcją akordów. Ponownie jest to kryterium praktycznie niemierzalne – nawet cieszące się uznaniem niszowe marki mieszają składniki naturalne z syntetycznymi (przyznał się do tego choćby ceniony dom Creed) lub chwalą się użyciem wyłącznie syntetycznych molekuł (jak Geza Schoen i jego Escentric Molecules). I odwrotnie – mainstreamowi producenci używają naturalnych koncentratów, jeśli są one na tyle tanie i popularne, że nie potrzebują syntetycznego odpowiednika. Co się zaś tyczy konstrukcji, to jest to jeszcze bardziej chybione kryterium, jako że spójność i „gra” akordów zależy niemal wyłącznie od wizji perfumiarza i charakteru jego warsztatu. Wyznacznik jakościowy i wszystkie jego odmiany są na tyle subiektywne, że prawdopodobnie nigdy nie staną się powszechne.

Perfumy niszowe – małe dzieła sztuki

Na koniec dość ortodoksyjne kryterium niezależności i artyzmu. Według niego jako niszowych można określić niewielkich producentów czy nawet pojedynczych perfumiarzy, którzy działają kompletnie niezależnie, tworzą swoje dzieła bez pośrednictwa koncernów kosmetycznych, a przyświecającą im ideą nie jest chęć zysku, lecz tworzenie prawdziwych dzieł sztuki. Są to często perfumiarze z własnym małym warsztatem, którzy tworzą także zapachy na indywidualne zamówienia. Tworzone przez nich kompozycje często mają dość kontrowersyjną woń i nie kojarzą się z urzekającymi perfumami. Dobrym przykładem będzie tutaj Andy Tauer, chwalący się użyciem wyłącznie najlepszej jakości naturalnych ingrediencji czy Christopher Brosious ze swoją niezależną i ekscentrycznie brzmiącą nazwą marki „I hate Perfume”. Trudno byłoby przyjąć taki warunek za podstawę, ponieważ liczba producentów tworzących w taki sposób jest niezwykle mała, a ich dzieła niejednokrotnie zrywające z tradycjami perfumeryjnymi jawią się raczej jako sztuka współczesna w formie olfaktorycznej.

Każdy z nas powinien kierować się kryterium, które uzna za najbardziej zasadne. Podczas dyskusji, udziału w głosowaniach czy recenzowaniu warto jednak mieć na uwadze, że powszechnie stosuje się kryterium dostępności. Według tego wyznacznika klasyfikuje się pachnidła w internetowych bazach perfum takich jak Fragrantica czy Basenotes. Jeśli mamy więc wątpliwości i chcemy potwierdzić, czy konkretny producent tworzy niszę perfumeryjną, warto zajrzeć do jednej z takich baz.

W następnej części tego artykułu zastanowimy się, co właściwie może wprowadzić nisza perfumeryjna do naszego życia, jaką pełni rolę w kontekście elegancji oraz czy warto stosować niszowe pachnidła. Zachęcamy też do komentowania. Liczymy na ciekawą dyskusję na temat klasyfikacji, podzielenie się Waszymi doświadczeniami z niszą oraz ocenę artykułu.

Autor: Alan